czwartek, 13 stycznia 2011

moje hortensje



















Mimo, że za oknem tak nijako, ani zimowo, ani wiosennie, proponuję coś na poprawę nastroju. Oto moja kolekcja hortensji. Może niewielka, ale ... wystarczy. Przynajmniej na razie ... Jest tu odmiana PINKY WINKY, KYUSHIU i PINK DIAMOND. Mam też odmianę koronkową INTERMEDIA, ale coś kiepsko mi kwitnie i zdjęc nie mam. Kiedyś miałam też BLUE BIRD, ale złapała jakąś chorobę i żadne opryski nie pomogły... 

Odmiana PINKY WINKY jest chyba najpiękniejszą z moich posiadanych... Ma duże stożkowe kwiatostany, które w miarę kwitnięcia pięknie i delikatnie się przebarwiają... Mamy więc spektakl barw : od seledynowego w pączkach, poprzez dominujący biały i wreszcie delikatny rózowy, aż do czerwieni ... Zimą kwiatostany pięknie się zasuszają na krzaczku i też stanowią dekorację. 

Odmiana KYUSHIU jest dużo bardziej delikatniejsza z wyglądu, przypomina firaneczkę z koronki, tak więc też jest warta polecenia.
























Odmiany PINK DIAMOND i PINKY WINKY mocno przycinam na wiosnę, gdyż kwitną na tegorocznych pędach, natomiast KYUSHIU tnę delikatnie - tylko przekwitłe kwiatostany. Podobnie ma się hortensja INTERMEDIA - kwitnie na zeszłorocznych łodygach i cięcie jest raczej niewskazane, jedynie wycinam stare kwiatostany i zeschnięte badylki.







W tym roku sprawę mam "ułatwioną", bowiem wszystkie cięcia pielęgnacyjno - korygujące wykonały mi ... sarny ... Przepraszam za ten sarkazm, ale nie mogłam się powstrzymac. Praktycznie mam wszystko podjedzone, podskubane, ogołocone ... azalie, rododendrony, iglaki, hortensje, irysy... a, i jeszcze pnącza !



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz