środa, 18 maja 2011

miejsce dla kaliny



.
No wreszcie ... Przez kilka dni chodziłam z tą kaliną po ogrodzie w poszukiwaniu dla niej odpowiedniego miejsca. Co chwilę koncepcja mi się zmieniała (czasami nawet o ... centymetr ...). Aż w końcu udało się. Uff ...







.


Nie wiem dlaczego, ale ta kalina kojarzy mi się z zachodem słońca, więc spróbowałam takiej oto kompozycji dla niej. Jako, że sam krzaczek nie jest za wielki (chociaż na szerokośc ma ponad 60 cm), wkomponowałam do niego taki kawałek starego pnia jabłoni i ku mojemu zdumieniu wyszło fenomenalnie. Kalina nie ginie w ogólnej kompozycji ogrodowej, a wręcz jest wyeksponowana. Ten pień, to jakby zachodzące słońce, a kwiaty kalinki i ciepłe kolorystycznie listki, to ... nieśmiałe już promienie owego słońca.
.








Zdjęcia też były robione w tym klimacie, czyli późnym popołudniem ...

.






1 komentarz:

  1. Fajnie złapałaś słonko na zdjęciach :)
    Kaliny są piękne...u mnie już goszczą dwie..."Dawn" i burkwooda. "Dawn", to niedawno posadzony maluszek więc nie spodziewam się kwitnienia...chociaż...miło by było ;)

    OdpowiedzUsuń