sobota, 9 lipca 2011

nieszczęścia chodzą parami ... żeby tylko ...

.


Wczoraj około godziny 14.00 przeszła nad moim miastem nawałnica. Ja w tym czasie byłam poza domem i byłam świadkiem owego zdarzenia przy moim miejscu pracy. Istny koniec świata ... ! Pioruny czaskały, a deszcz nie lał się z nieba , tylko "siekał" z taką siłą, że świata nie było widać ... dosłownie, bo auta stawały na drogach z braku widoczności. Całość potęgowała wielka wichura. Żaden parasol ani daszek nie wchodził w tym szale natury w grę, bo siła była tak wielka, że aż przerażająca. A w domu ... no właśnie, złamało połowę starej jabłonki -" grochówki" (może ktoś jeszcze pamięta tego typu starą odmianę), która pełniła już raczej rolę dekoracyjną niż konsumpcyjną, bo jabłka miała bardzo drobne i twarde. Ale jako drzewo, wiekowe już, dawała cień i po prostu była ... była częścią ogrodu i pomostem między pokoleniowym. Tak jak pisałam już kiedyś uwielbiam stare drzewa, każde takie "odejście" bardzo przeżywam ... Wichura złamała też gałąź u innej jabłonki, ale to nie jest aż tak wielka strata ...
































Ale to nie koniec. W nocy coś nawiedziło nasz ogród i ... dosłownie zorało trawnik. Podejrzenie padło na sarny, bo pod wieczór młode goniły się wte i we wte. Ale to bardziej wygląda na działalnośc dzików, bo całe karpy trawy są powyrywane, jak pisałam : zorane. Muszę też dodać, że w życiu nie widziałam jeszcze w moim otoczeniu dzikiej świni, chociaż rodzice wspominają takie sytuacje. Ponoć dawno temu dziki widywano. Ale na szczęście nic groźnego nie uczyniły, zniszczyły mi tylko kilka liliowców, ale mam nadzieję, opuszczą się od korzeni, a trawę i dziury w ziemi się wyrówna. Pozostaje tylko strach, że mogą powrócić i zniszczyć dużo więcej ... A przecież oprócz kwiatków jest też i pole uprawne ...















.

2 komentarze:

  1. Przykry widok tej złamanej jabłoni...niestety z siłami natury nie wygramy... Może kiepskie to pocieszenie ale po prostu przyszedł na nią czas...stare ustępuje miejsce nowemu, przyroda rządzi się swoimi prawami.
    Chociaż jak coś ma dla nas wartość sentymentalną to tak czy inaczej strata bardzo boli...
    Ściskam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda wielka, niestety nieraz tak się dzieje, siły natury nie zawsze działają tak, jak byśmy tego chcieli.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń