wtorek, 2 sierpnia 2011

dzicy lokatorzy ...

.



Parę dni temu nasz kocurek znalazł sobie rozrywkę ... Nic nie byłoby w tym dziwnego, gdyby to nie był malutki zaskroniec. Oba zwierzaki były na tyle uparte, że żadne nie chciało odpuścic : kocur - dobrej zabawy, a wąż - miejsca do wylegiwania. Ile razy kota wyniosłam z dala od zaskrońca, ten tyle razy wracał ... i tak w kółko ... Wreszcie musiałam "przenieśc" zaskrońca w mniej odwiedzane miejsce, czyli łąki.

Teraz mniej się spotyka tego typu gady. Owszem pojawiają się jaszczurki "zrzucające" ogon, ale zaskrońców jest dużo mniej (jak wszystkiego zresztą ... oprócz oczywiście pana i władcy, czyli człowieka !). A dawniej to i pływały po stawie i opalały się na słoneczku ... Oczywiście miały swoje ulubione miejsca.

A skoro jestem przy takim gadzim temacie, to przypomniało mi się, że przez kilka lat (do zeszłej wiosny...) mieliśmy na stawie innego dośc ciekawego lokatora. A mianowicie żółwia. Powiecie : skąd ? Doszliśmy do tego. Okazało się, że znudzony dzieciak od sąsiada podrzucił go do nas i tak małe żółwiątko ze sklepu zoologicznego musiało sobie same radzic w dzikich warunkach. I udało mu się. Zastanawialiśmy się, jak zimuje i doszliśmy do wniosku, że pewnie zakopuje się gdzieś przy brzegu i zasypia snem zimowym. Przeżył z nami kilka lat, chociaż nie dawał się podejść czy złapać. Jednak jak się okazało, polował na karpie i kaleczył je - pływały takie "ponapoczynane", poobgryzane. Strasznie nad tym ubolewałam, ale musiał zmienić staw i powędrował do sąsiedniego, równie wielkiego, ale już nie hodowlanego. Zastanawiam się, czy mamy gdzieś jego fotki, muszę poszperac, jak znajdę, to wkleję.

A poniżej opisywany zaskroniec, dokładnie to zaskroniątko :




















.

5 komentarzy:

  1. Przykro mi, ale nie jestem miłośniczką zaskrońców, ale podziwiam Cię za te zdjęcia. Dwa i trzy lata temu były one stałymi bywalcami w oczku wodnym, gdzie były żabki. Były, bo już od zeszłego roku ich nie ma. Zaskrońce zrobiły swoje i popełzły sobie dalej, A mnie żab brakuje :-(. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  2. Nikt nie przepada za wężami, ale ten "ogonek" był naprawdę malutki, więc moje obawy równie proporcjonalne ... Do wyginięcia żab przyczyniła się głównie urbanizacja, zanieczyszczenie środowiska, człowiek itd. itp. Zaskrońce to jedynie kropla w morzu ..., tak myślę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja akurat jestem fanem takich zwierzaków. Nie przeszkadzają mi. Niestety miałem okazję spotkać je tylko trzy razy. Dwa razy w Katowicach a raz pływałem razem z zaskrońcem w Wiśle. Piękny był. A co do żab to się zgodzę że największą szkodę im człowiek wyrządził a nie zaskroniec. Ich są tylko setki a ludzi miliardy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale fajnie język pokazał do zdjęcia! Gratuluję:)
    Też mi nie przeszkadzają. Raczej wręcz lubię, jak wszystkie chyba zwierzęta. Fakt, niektóre są dość - hm - pomysłowe, ale to przecież tylko zwierzaki:))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Język pokazał, bo się zdenerwował tymi zdjąciami, jakiś nieśmiały był ... ha,ha ...

    A ja jeszcze raz powtórzę : dawniej u nas w stawie pływały całe ławice kijanek, potem całe takie skaczące przedszkole opanowywało pola, łąki, ścieżkę wokół stawu - ciężko było kroka zrobic. Wkroczył człowiek z tą całą urbanizacją, gadzia społecznośc znikła ! Chociaż zaznaczam, my nic nowego nie budowaliśmy, nic nie zmienialiśmy, wszystko jest jak było wtedy ... Widocznie zatrucie środowiska jest takie, że odczuły to żaby, a one są ponoc bardzo wrażliwe na te czynniki. Tak więc Krzysiek świetnie to ująłeś - ludzi miliardy ...

    OdpowiedzUsuń