sobota, 3 września 2011

kukurydziane zbiory ...

.

Powoli nadchodzi czas zbiorów ... Słońce pięknie świeci, więc jakakolwiek praca w polu to czysta przyjemność ... A jako, że w tym roku sadziliśmy głównie kukurydzę dla ryb, to i takowe "żniwa" nas czekają. Zanim dojrzeją wszystkie kolby trochę minie, więc prace przebiegają powolutku i bez pośpiechu. Oczywiście wszystkie czynności są wykonywane ręcznie, z użyciem "wiekowych" narzędzi, w tym przypadku głównie koszyków ...








Muszę zaznaczyć, że prekursorką kukurydzy na naszym terenie była moja ciocia. Ponoć wcześniej nie znano tutaj takowego ziarna, a więc kukurydziane pola robiły furorę. Niestety nie wiem, kiedy to dokładnie było, przyjmijmy, że w późnym okresie powojennym. Nie wiem też, skąd i jak sprowadziła ziarna do sadzenia ... Ale chwała jej za to, bo skorzystali też inni rolnicy.









Teraz obsadzamy dużo mniej pól kukurydzą, niestety, ale w pamięci ciągle mam całe kukurydziane zagony, w których to - jako dzieci - buszowaliśmy, bawiąc się w chowanego ... Ach, co to było za życie ... i widoki !

















A ja - jako dziewczynka - wiecznie robiłam sobie lalki z kolb kukurydzy, no cudne były (w moich dziecięcych oczach na pewno ...) Jak sobie przypominam te chwile, to aż przenika mnie dreszcz emocji ...















A co dalej poczyniamy z zerwanymi kolbami, przedstawię w kolejnych postach ...



.

3 komentarze:

  1. Kukurydziane pola przypominają mi częste wizyty na wsi. Piękny widok alei też wiele pracy :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. A mi się zrobiło bardzo nostalgicznie, bo jesień zbliża się wielkimi krokami...

    OdpowiedzUsuń
  3. o, akebię widzę;-) dreszcz cię przechodzi na wspomnienie "Dzieci kukurydzy" pewnie;-p a u nas na Dln. Śl. co roku kukurydzy więcej i więcej i więcej... do produkcji syropu kukurydzianego, do słodzenia wszystkiego... jako i rzepaku na biopaliwo:-/

    OdpowiedzUsuń