piątek, 23 września 2011

kukurydziany wehikuł czasu ...

.


Kukurydza zebrana już z pól i powieszona w hangarze do suszenia. W zimowe długie wieczory będzie "kruszona" w odpowiedniej maszynce, oczywiście ręcznej, też takiej z zębem czasu, wiekowej, co oczywiście opiszę, bo warto. Póki co, chcę przedstawić inne "machiny czasu", które poniekąd mnie otaczają i które towarzyszą mi od najmłodszych lat ...



















Oto jedna z nich, ta "nowocześniejsza", bo na prąd ...








Mowa oczywiście o sieczkarni do cięcia badyli po kukurydzy. Jest na chodzie i świetnie się sprawdza w swoim przeznaczeniu. A o co w tym chodzi ? Otóż o szybkie pocięcie wszystkiego tego, co pozostaje po zbiorach, a co może jeszcze do czegoś posłużyć, np. słoma, kukurydziane badyle - to do ściółki zwierzętom, pokrzywa do paszy itp.



























Widzicie to drewniane koło napędowe, na które naciągnięty jest pasek klinowy ? A elementy żeliwne ? Trwałe, praktycznie niezniszczalne ... Prawdziwy majsersztyk, chociaż na pewno jeszcze przedwojenny ...














A oto te kukurydziane badyle , o których mowa - akurat te posłużą mi do robienia chochołów.








A reszta, pocięta w sieczkarni, powróciła z powrotem na pole, ale tym razem jako naturalny nawóz ...













A to jeden z pomocników, głównie do "maglowania" ziemi.





















A to druga sieczkarnia, jeszcze starsza, ręczna. Na pewno jeszcze działa, bo pamiętam, jak babcia cięła w niej pokrzywę do paszy dla kur.


















Tędy wpychano badyle pokrzywy czy innej rośliny ...






... a tędy wypadała sieczka :







Maszyneria oczywiście też żeliwna ... więc dużo dużo trwalsza.













Proszę nie kojarzyć pociętego drewna z przeznaczeniem sieczkarni ... Nie, nie ... tu była w użyciu siekiera. Ale sieczkarnia bezużytecznie stoi w drewutni, a ponieważ idzie zima, to i drewna przybyło i po części zawaliło maszynę.









Te gospodarcze sprzęty przeżyły już nie jedno, pamiętają też niejednego gospodarza, a także ich pot z ciężkiej pracy na roli.




.

8 komentarzy:

  1. Piękne przedmioty, z duszą... Ja też znam takie maszyny z dzieciństwa, a i jeszcze dziś jak się zapędzę do wuja na wieś to lubię zakręcić korbą 'wialni' - to maszyna do oczyszczania zboża z plew.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ręczną sieczkarką to jeszcze kręciłem! Każde wakacje spędzalismy z bratem u wujostwa na wsi. Najlepsze wakacje w zyciu. Sieczkrak słuzyła zaś do cięcia zielska z łąki, które potem zjadały świnki jako dodatek do śruty.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam, że starocie niewątpliwie posiadają swą duszę – próżno szukać jakiejkolwiek analogii do wszechogarniającego Nas, nowoczesnego plastiku, kruszącego się pod większym naciskiem… Jednakże gro florystów owe sieczkarki uznałoby za złowrogą maszynę niszczącą ukryte piękno!
    Odsyłam do Galerii z niesamowitego, corocznego wydarzenia;)
    http://new.florystycznie.pl/?page_id=218

    OdpowiedzUsuń
  4. Marcinie, dzięki za namiary, już "lookłam", rzeczywiście "cuda na ... kukurydzy". Chociaż ja twierdzę, że rosnąca kukurydza jest już cudem sama w sobie ... pięknie łapie słońce, a jak "brzmi" przy powiewie wiatru ... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sieczkarnia! Że też nie przyszło mi do głowy, żeby z niej zrobić użytek. Dzięki za sugestię.

    OdpowiedzUsuń
  6. zawsze się ich bałam:-/ ale też fascynował ten gładki ruch koła, zamach na długie łodygi, zapach pociętych pokrzyw...

    OdpowiedzUsuń
  7. Przydatne maszyny. Jaką odmianę kukurydzy uprawisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od lat tą samą, z nasion zebranych w danym roku, zwykłą pastewną ... Nie skłamię, jak powiem, że taki cykl trwa może już pół wieku ... ?

      Usuń