poniedziałek, 24 października 2011

co w stawie "piszczy" ...

.


O dzikach już pisałam, jak pierwszy raz pojawiły się na naszym ogrodzie, niemiłosiernie go ryjąc, o sarnach też, jak zakosztowały już wszystkiego, co mój ogród oferuje ... Teraz więc przyszła pora na ... no właśnie, co ? Odwiedziło nas to tajemnicze "coś" pod koniec lata, tzn. wtedy się ujawniło, obgryzając dolne gałązki wierzbie mandżurskiej i robiąc na trawie ślady prowadzące do stawu.
















Ślady te sugerowały, jakby zwierzę "zamiatało" ogonem, taki bowiem był układ zmierzwionej trawy ... Bóbr ci to, czy nie bóbr ... ? Ale nie ma żeremi ...







Pływając łódką w poszukiwaniu śladów, natrafiliśmy na okorowane gałązki wierzby, ale też i mnóstwo niedokończonych nor w brzegu.



























Trochę szyki popsuł mu mój ojciec, bo gdy była jeszcze ciepła woda, wziął się za wyrywanie pałek wodnych, których kłącza bardzo opanowały staw.






I właśnie w tej części stawu, za tatarakiem wyłoniły się pierwsze niedokończone nory. Ale wszystko sugerowało, że to działalnośc' jakiegoś szczura wodnego ... Teraz przypuszczamy, że to piżmak.





Raz tylko widziałam w tym rejonie "świecące" po zmroku (do lampki) ślepka, ale czy to był piżmak czy jakiś kot - nie wiem. W każdym bądź razie nikt go na "żywo" nie widział. Ponoc' dalej grasuje, ale ani my mu nie przeszkadzamy, ani on nam ... Chociaż początkowo ojciec "szalał" - niszczył mu jego dorobek, a on, biedaczysko, musiał na nowo budowac' ... Na nic moje użalania, lamenty ... W końcu mówię : "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie" ... zostaw zwierza, zima idzie, może spodziewa się młodych, potrzebuje legowiska, zrobi jedno, uspokoi się. I rzeczywiście, oboje dali sobie spokój. Ale i tak największy spokój sumienia mam ja.

Miłej nocki wszystkim życzę !



.

6 komentarzy:

  1. jejku... fajnie :) hymmmmmm.. to znaczy, dla Ciebie i Twojego ogrodu raczej niefajnie :( ale... taki zwierz.. mnie każdy zwierz w ogrodzie cieszy,. Nawet te paskudne kreciki, ale ja raczej nie trzymam w tym temacie normy. Pewnie piżmak. Mnie to jednak na bobra wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak humanitarnie postąpiliście. Ale rozumiem, bo to przecież żywe, czujące zwierze. Na kompromis przyjdzie czas wiosną.. Miłej nocki również.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale czy piżmak tak wygryzie drzewo ?
    Po śladach widać że "to" miało wielkie zęby :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z jednej strony zazdroszczę Ci takiego gościa i też bym mu dała spokój, ale z drugiej strony robi Ci szkody. I jak to pogodzić ? Chyba nie da się. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. człowiek zabiera wszystkie tereny.. zwierzaczki muszą gdzieś się podziać..kłącza pałki są jadalne!, a sama pałka wydziela związki hamujące rozwój glonów..pożyteczna..a jakie rybki macie? :)..
    U mnie dziki tylko w lesie ryją, jak do tej pory.. ostatnio zaś jakiś większy jeleń odwiedził ogródek, podjadł sobie kalarepki, cukinii, kukurydzy, i obtarł konar sosny..

    OdpowiedzUsuń
  6. W fajnym miejscu mieszkasz, ale ja wolałabym takich gości trzymać z daleka od swoich 'upraw';)

    OdpowiedzUsuń