środa, 5 grudnia 2012

irys EVENING DRAMA



Kolejny irys, nie dający się namówic do sesji fotograficznej. Równie kapryśny, jak wcześniejszy Starring. Kolory ma cudowne, zwłaszcza kopułki, ale co z tego, jak taki nieczuły na moje focenie. Do poprawki w nowym sezonie ! Nie odpuszczę ...










Jest dziełem Black'a z 2004 roku. Kopułkę ma białą, muśniętą delikatnym fioletem, dół zdecydowanie ciemny, "bakłażanowy", lekko jaśniejący przy krawędziach. Bródka brązowa.











wtorek, 4 grudnia 2012

irys Starring



Ta odmiana należy do tych, co nie chętnie lubi się fotografować. Stąd i zdjęcia takie wymuszone. Może w następnym sezonie coś więcej da się z niej wydobyć ...






Jest dziełem Ghio z 2000 roku. Kopułkę ma białą z lekkim podmuchem lawendy i delikatnym złotym wykończeniem na obrzeżach, dół ciemny, aksamitny, w odcieniach bakłażana, z lekkim  fioletowym "rumieńcem" w okolicach ceglstej bródki.












sobota, 1 grudnia 2012

irys Ocelot




Kolejny irys pominięty w majowych postach ... Powód ? Przesyt, a jakby inaczej ... Na szczęście  przyjemny ...








Ocelot jest dziełem Ghio z 1997 r. z nagrodami na koncie :

HM '00
AM '02







Kopułkę ma  brzoskwiniową, lekko zarumienioną u nasady, dół ciemny, prawie czarny, ale przełamany śliwkowym odcieniem. Obrzeża ciekawie falowane i nieco rozjaśnione lawendową "falbanką". Ten sam akcent, lawendy - jak zauważył Robert - pojawia się także w formie delikatnego żyłkowania w okolicach pomarańczowej bródki.








Nawiązując do dyskusji na forum ogrodniczym, miłej zresztą, pokazuję zdjęcia robione w słoneczny dzień i pochmurny. A tu namiary na ową stronkę (i forum). Zapraszam.










piątek, 30 listopada 2012

Królowa Aniołów ...








Mowa o irysie Queen Of Angel. Jest przepiękny !!! Kwiaty ma duże, białe z leciutkim nalotem lawendy. Jednak najbardziej zdumiewa misterne wykończenie płatków, które - wydaje się - są oprószone wiórkami kokosu.















Queen Of Angel jest dziełem Schreinera, zarejestrowaną w 1995 roku. Zdobyła :

HM '97
AM '99







Kwitnie stosunkowo późno, gdy inne odmiany praktycznie przekwitają ...


.

sobota, 24 listopada 2012

irysy ensata ... ?




Ensata, ensata ... tylko kupione pod całkiem innym szyldem i oczywiście wyglądem. Prawda wyszła na jaw, gdy zakwitły, niekoniecznie tym kwieciem, co miały. W 2009 roku nabyłam takie osobniki, jak " Jocasta", "Sorcerer's Triumph", "Light At Down" ... Nijak się mają do tego, co zakwitło :









Myślę, że to może byc odmiana "Fushiama" ...








Słodka ?







Kolejny "nn" :













Moje "podróbki" zadomowiły się na dobre i tak razem tworzymy ogrodową rzeczywistośc ... Kwiaty mają może nieco skromniejsze, ale za to zbliżone formą do tych "stawowych", dzikich ...









A to już nowy nabytek, ze sprawdzonego żródła, "Oriental Eyes" :








Oczywiście musiałam swoje odczekac na pierwsze kwiaty, ale warto było. Duże, talerzykowate ...











piątek, 23 listopada 2012

migawki z maja ...





... ano z maja, bo nie ma nic bardziej optymistycznego, niż początek sezonu irysowego, z mnóstwem pąków i nowych nadziei





"trzy korony " ?



... i to słońce, wszechobecne, zatopione w otchłani irysowej braci ...









... niczym balsam na smutne listopadowe dzionki ...






















c.d.n. ...

poniedziałek, 19 listopada 2012

bezbródkowców ciąg dalszy ...




Oto kolejne, tym razem "udomowione" odmiany, chociaż chcę podkreślić, że nijak się nie mają do tej kompozycji, którą stworzyła sama natura z kosaćców żółtych (iris pseudacorus L, 1753). Niech to będzie moim pokłonem dla dzikości formy wyjętej z rąk matki ziemi ...
A ja ... no cóż, tak bardzo bym chciała wykraść jej tą tajemnicę, bezskutecznie niestety ... Może kiedyś ...

Kolekcja bezbródkowców jest ci u mnie nad wyraz skromna (osiem odmian) i nic nie wskazuje na to, by została poszerzona. Jak na razie, nie ta bajka ... 


Poniżej irys syberyjski "Banish Misfortune" :






Kwiaty ma jasno - niebieskie z fioletowo - niebieskim żyłkowaniem na kremowym "halo".








Introdukcja : Marty Schafer / Jan Sacks (1999 r.)

Nagrody : HM '03, AM '07, MW '11















Kolejna odmiana to niestety "nn" . Domniemam, że należy do grupy 'ensata', ale jak się zwie ... ? nie wiadomo ... A przedstawia się tak :








Ma fajny "miraż" na płatkach ... Kiedyś dopasowałam do niej nazwę, ale nie do końca byłam pewna i ostała się jako "nn".


















Pozostałe odmiany - next time - powód ? Kwitną oszczędniej i fotek też stosunkowo mniej ...





piątek, 26 października 2012

sielsko i naturalnie ...


Znalazłam ten post w kopiach roboczych, chyba jeszcze z 2011 roku ... Dlaczego go nie opublikowałam ... ? nie wiem ... Pewnie tak jakoś wyszło, może było coś ciekawszego niż tak "pospolite kwiecie" ? Jakby nie było ...






... na połacie żółtych irysów w stawie zawsze wyczekiwaliśmy. Kwitnące kwiaty, wyrastające z tafli wody i przyglądające się swemu odbiciu, to naprawdę niesamowite zjawisko.









A teraz, gdy za oknem szaro i buro, naprawdę umiem to docenić ...





... i zatęsknić za takimi widokami ...






poniedziałek, 22 października 2012

koraliki ...





 ... no, nie powiem - wyczekiwane. Ale co z tego, jak strasznie oszczędne w te korale ... skromniutko, skromniutko ...  Kwiecie owszem było, ale przekwitło i opadło, nie zawiązując owoców. To potwierdza regułę, że nasze "pszczelakie" są wygodne i skupiają się na tych rejonach, gdzie kwiatów jest najwięcej, nie zawracając sobie głowy takimi drobiazgami jak moje calicarpy, ukryte gdzieś za stawem, niejednokrotnie w trawie ... Może jak podrosnął ... ? Chociaż z tym też nie jest łatwo, bo krzewy te są bardzo wrażliwe na mróz, nie pomaga  zimowe okrycie, a gdy już się opuszczą na nowo późną wiosną,  to nadchodzą sarny i ... "wióry lecą". Tak miałam tego lata. Czyli za wiele się nie ostało, co zresztą widać na zdjęciach ...










Ale jakby nie było i ile by nie było tych owocków, wiem, jaki kolor mają ! CUDOWNY !!! Takiego soczystego, porcelanowego fioletu to dawno nie widziałam.









Białe owocki też niczego sobie, równie porcelanowe, niczym małe perełki zawieszone na gałązkach ...









Jedyny mankament to to, że swym kolorem i wielkością wogóle się nie ujawniają na krzewie, trzeba się ich doszukiwać.









... chociaż same krzewy też nie imponują wielkością i oprócz saren to mało kto je dostrzega ...


















czwartek, 11 października 2012

mój ci on !!!





Mój pierwszy w życiu, prawdziwy, pachnący jeszcze farbą, katalog z irysami !!! I to nie byle jaki, bo z hodowlą samego Barrego Blytha ! Oczywiście tak sam do mnie nie przyszedł, mam go od pewnego anioła, który twierdzi, że jednak tym aniołem nie jest, no cóż ... Ja wiem swoje ...









No i jak tu się nie pochwalić taką zdobyczą, hmmm ... ? Nie da rady !











Wszystko przepiękne, a ja niczym ten koń u pełnego żłoba, nie wiem, co wybrać. Ale mam nadzieję, że nie skończę jak owa zwierzyna ... hi,hi ... Nie, mam swoje typy, tylko że ich tyle, że potrzebna redukcja, a do niej to po prostu muszę dojrzeć, bo inaczej ... żal !














       

... a znajomemu aniołowi - nie aniołowi SERDECZNIE DZIĘKUJĘ !!!




środa, 26 września 2012

go go dancer ...



Dlaczego "go go dancer" ? Nie wiem ... ? Bo pięknie tańczył na kwietnym parkiecie, upojony ciężkim zapachem tanich perfum budleji, w blasku neonowych promieni słonecznych srebrzyście odbijających się od tafli wody ? Pewnie tak ...

"... to wanna shine (...) in my silver desing ..."


























"... with the lights, with the lace.
    Catch me after twelve ..."










I niczym w nocnym klubie - światło, koronki ... (a może potargane pończochy ?)










"... go go dancer ... midnight answer ..."



Tancerz ostatniego wieczoru ... ? Kto to wie, wszak nie bez kozery mówi się o ulotności motyla ... Może to była jego ostatnia odpowiedź przed nadchodzącą północą ...









A tak wogóle to stąd te moje skojarzenia :









.

.