poniedziałek, 21 maja 2012

lilak Meyera 'Palibin'

.

... kupiłam go rok temu, razem z kaliną 'Pink Sensation'. Cieszył mnie kwiatami już w zeszłym sezonie, ale to kwitnięcie nie było tak obfite. Poza tym zafascynowana irysami, trochę o nim zapomniałam, więc ze wstydem nadrabiam tą zaległośc', chociaż ... i tak trochę za późno ... Lilaczek powoli przekwita, ale zapach wciąż nie blednie ! A pachnie cudownie !!! Polecam każdemu tą odmianę, ma same zalety.






Oprócz słodkiego, ale bardzo miłego zapachu, o nutce zbliżonej do naszych poczciwych bzów, ale powiedziałabym, intensywniejszej, ma też cudowny kolorek : różowo - liliowy (różowy w pączku, liliowy w pełni rozkwitu ...).






Jest niewielkim krzaczkiem, dorasta do 1,5 metra i ma gęsty, kulisty pokrój.






No i przede wszystkim wytrzymuje nasze zimy, a to już duży plus, zważywszy, jakie to krzewiaste straty ukazały nam się na wiosnę.











.

7 komentarzy:

  1. Właśnie zastanawiam sie jaki bez zakupić w tym roku na działkę a tu czytam Twój post.Znam ten bez pachnie cudownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Jaguś. Mnie kusi zakup lilaka zwisającego (syringa reflexa). Jak na niego trafię to pewnie przywędruje do mnie.

      Usuń
  2. U mnie dopiero w pączkach, będę wąchać gdy się rozwiną kwiaty :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. tak, fantastyczny krzak, ze wszech miar godny polecenia. Masz rację co do jego pięknego dwukoloru i niesamowitego zapachu!

    OdpowiedzUsuń
  4. A zapach unosi się daleko, daleko ...

    OdpowiedzUsuń