wtorek, 15 maja 2012

zimna Zośka i ...

.

... bardzo ciężki dzień za nami ... z Zośką w tle ... Na szczęście są też przyjemności, dla równowagi emocjonalnej, które poniekąd rosną do rangi wyższej, wzrastając na tym, co człowieka wcześniej zdołowało ... Dlatego jeszcze raz powtórzę, że te moje irysiątka to prawdziwe wytchnienie !!!










Soczyście się rozrastają, puszczają pąk za pąkiem i lada moment ...






... wystrzelą całym swym pięknem !!!







.

5 komentarzy:

  1. Bardzo żałuję, że moje irysy nie są w tak dobrej formie. Wyglada na to, że znowu nie będą kwitły:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Moich tylko połowa zakwitnie. Mam nadzieję :)Czekam na fotki rozkwitających u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niech zniknie Zośka i inni zimni ogrodnicy i niech zakwita, co u kogo rośnie. A moje irysy zima zjadła, oniemiałam.
    Weryfikacja???

    OdpowiedzUsuń
  4. Pokazuj, pokazuj te cudeńka!...
    Ja sama mam jedynie takie najzwyklejsze...kiedyś dostałam od forumki kilka odmianowych ale niestety po zimie nie wyszły :( ...więc chociaż mam okazję podziwiać je u Ciebie :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa !!! Zapraszam jeszcze nie raz !!!

    OdpowiedzUsuń