środa, 29 sierpnia 2012

ulotnie...


.

Przepiękny mieliśmy dzisiaj dzień ... Jeden z takich, gdy kawa smakuje wyjątkowo ... Zwłaszcza po południu. Tak było i tym razem. Oto studium moich łąkowych, podwieczornych zapędów, po kawie ...









ymmm ... miło tak ochłonąc' od zgiełku dnia codziennego, zatopic' się, niczym ten motyl, w beztrosce ... lub puścic' wszystko w niepamięc' jak przelatujące dmuchawce ...










... summertime sadness ... ?


.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

"irysowe żniwa" ...


.
... tak bardzo spodobało mi się to stwierdzenie, że nie mogłam się oprzeć, by go nie zacytować tutaj ...







Jeżeli pominąć moje dziecięce zbiory tzw. "ogórków" z irysów rosnących w stawie, to te "żniwa" są moimi pierwszymi. "Żniwa" ? To za dużo powiedziane ... ale co tam, niech się tak zwie !


A mowa o zbiorze nasion z majowo - czerwcowego zapylania irysów TB. Powoli dojrzewają nasienniki i pękając ujawniają swoją tajemniczą zawartość, bo co skrywa takie pojedyncze nasionko, dowiemy się dopiero za kilka lat, mam nadzieję, że nie długich ... Chociaż sama nie gwarantuję sobie jakiś sukcesów, czeka mnie przede wszystkim nauka, w czym posadzić, kiedy, gdzie przechowywać przez zimę ... no masa pytań, ale myślę, że na błędach najlepiej się człowiek uczy, więc ... tylko błądzić, ha,ha ... Hmmm ... wtedy będzie lepiej "smakowało" ...






A mój ulubieniec, jako matka, obrodził 83 nasionami z jednego nasiennika ! Chyba poczuł, że jest faworyzowany ... Dobrze, że nie wszyscy tacy płodni, bo miałabym spory problem, gdzie to wysiać. 

... no to teraz się zacznie ...


P.s. chyba wjechałam na ambicje mojemu faworytowi, bo kolejna torebka obrodziła ... 96 nasionami ! ( ??? )



.

wtorek, 14 sierpnia 2012

z miłości do brzoskwiń ...


.


Wprawdzie sezon wybitnie brzoskwiniowy, ale ja nie o tym ... Dostałam dzisiaj coś wyjątkowego, niemalże ciepłego, jak świeże bułeczki. Nie wiem, czy mogę o tym pisać, najwyżej wycofam posta, niemniej targają mną takie emocje, jak ... u "rozpromienionej nastolatki" ????? hmmm ... coś koło tego ... Tak więc, drogi Robercie, nie tylko Ty masz błyski w oczach ...


Ale wracając do paczki - dostałam odmianę "Love For Peach" Domniemam, że nie wielu ma ona właścicieli, z racji na swój wiek, dlatego traktuję to poniekąd jako wyróżnienie. A jak wygląda ? Ja już wiem : kopułkę ma rzeczywiście w odcieniach soczystej brzoskwini, której sok lekko spływa na dolne płatki, będące kwintesencją owej miłości - w gorących barwach purpury lekko ostudzonych popielatą oblamówką na obrzeżach ... Całości wtóruje intensywnie pomarańczowa bródka. Piękny ? Myślę, że gdy zakwitnie, cudownie będzie oczami wyobraźni spijać owy brzoskwiniowy nektar ...








Drogi Robercie, dziękuję z całego serca !!!











.

sobota, 11 sierpnia 2012

to, co lubię ...


.

Po wczorajszym szybkim "przywitaniu" i jeszcze szybszym "rozstaniu", dopiero dzisiaj mogłam w pełni zapoznać się z zawartością przesyłki. Odmiany ze Stanów znałam, ale miały być jeszcze dodatkowe niespodzianki, więc sam ten fakt podgrzewał atmosferę do czerwoności ... Śmiałam się, że jeszcze w nocy po pracy pobiegnę nad staw do szopy, by niczym w horrorze przeglądać zawartość przy świetle księżyca ...

I rzeczywiście, WARTO BYŁO CZEKAĆ, odmiany bonusowe - REWELACYJNE, z listy moich pożądań !!!


Moja kolekcja poszerzyła się także o odmiany Pana Z. Klimnika i ... tu punkt kulminacyjny : o odmiany autora paczki - Roberta P. ! Tak więc mam "piegowate na nosku blond - dziewczę" ("QUEEN OF DEW"), "FANTASY DREAM", "UWODZICIELA", "JAŹWINA" i kilka tajemniczych siewek, których urodę mam nadzieję poznać już za rok ... DZIĘKUJĘ !!!








No i zaczęło się - SADZENIE ! Pogoda wyjątkowo udana na takie zabiegi, bo lało jak z cebra, więc nie tylko ja byłam mokra na nosku, irysy też ... Ale dzięki takiej aurze pogodowej mam pewność, że kłącza szybciej się zaklimatyzują na nowym miejscu.








Zwłaszcza te z dalekiej podróży, już nieco zmęczone, ale w bardzo dobrej kondycji - cieszą oko ...







hmmm ... PARADNE !







Nie wiem jak Wy, ale ja lubię czuć ziemię w dłoniach, raczej nie używam rękawic, bo to tak jak górale mówią, że ... ale tego to Wam nie powtórzę, niby pora nocna, ale ... sami sobie dopowiedzcie, hi,hi ... W każdym bądź razie - "wolę wsadzać bez" ...







... jeszcze etykieta :









A o tym to nie wiem, co mam myśleć ... Znalazłam w ziemi medalik, mam nadzieję, że to dobry znak. Skąd się tam wziął - nie mam pojęcia, ziemię pod irysy zwoziłam z różnych miejsc ... Nie jest nowy i nie przypominam sobie, by kogoś z domowników, więc czyj ? Ciekawe ...








I finał w strugach deszczu !














.

paczka ...

.
Wreszcie ją mam ! Wielką nie tylko gabarytowo, ale przede wszystkim WIELKĄ z zawartości. Wypełnioną po brzegi kłączami irysów ... Zafascynowana otwieraniem i przeglądaniem, zapomniałam o bożym świecie (cała ja ...), dlatego uciekł mi autobus i do pracy spóźniłam się o godzinę (dobrze, że tylko o jedną ...). Tak niefortunnie się stało, że nadeszła w tym momencie, gdy miałam wychodzić, więc wszelkie "czułości" pozostały na później, dokładnie to na sobotę. Zadołowałam jedynie te odmiany, które szły aż ze Stanów i wymagały szybkiej interwencji ...










... reszta czeka na poznanie, ba, to ja CZEKAM ! W pracy też o niczym innym nie myślałam, jak tylko o tym, co zawiera tajemnicza po niekąd paczka.


A widzicie, jak wszystko pięknie popakowane ? Dla mnie bajka ...











Zdążyłam jedynie wyłapać wzrokiem "mojego" konkursa. Kto śledził zmagania na forum ogrodniczym "Oaza", ten wie o co chodzi. Bardzo jestem ciekawa tej krzyżówki ...












No i żebym mogła dzisiaj zasnąć, jest taka opcja ? Wątpię ... "Chłopcze z fontanny" dziękuję Ci za wszystko !!!








c.d.n. ...

.

piątek, 10 sierpnia 2012

morskie opowieści ...? SPACECOAST SEA SHELL


.

W sumie to nie ma co opowiadac', odmiana kapryśna, wprawdzie kwitnie, ale kwiaty nie otwierają się tak, jakbym tego chciała. Czasami bywa, że kielich dochodzi do połowy rozwarcia i ... tyle. Liliowiec, który uczy cierpliwości ...






Ale ma też plusy i dlatego go lubię. Przede wszystkim za te muszelki przy gardzieli, taki wakacyjny akcent na kończące się powoli lato ... Gdyby się piękniej otworzył, lepiej byłoby widac' ten efekt ...





Kinnebrew '04, evergreen, tetraploid


.

środa, 8 sierpnia 2012

liliowiec FORBIDEN DESIRES ...


.

... fajna odmiana, trochę w tonacjach sorbetu "black currant" w duecie z lodem jogurtowym, który właśnie zajadam ... Zerkam tak na to zdjęcie i w puchar lodowy i różnicy nie widzę, same podobieństwa, nawet to rozmyte oko, to jak rozpływające się po pucharku smaki jogurtowe ... mniam (zresztą).


Ale tak bardziej poważnie, liliowiec ten o odcieniu purpury z jaśniejszym halo i delikatną złotą koronką jest dziełem Petita z 1999 roku.





Tetraploid, semi-evergreen







.

sobota, 4 sierpnia 2012

a w kuchni rozniósł się zapach stawu ...



.
Do napisania tego postu nakłoniła mnie pewna miła osóbka, która wysłała mi takiego maila:


" Jak rozpakowałam irysy to w kuchni rozniósł się zapach Pani uroczego stawu !!! Ja też mieszkam blisko stawu i znam ten zapach ... "



No ... odleciałam, może nie jak tytułowa ważka, ale niewiele brakowało ... Bardzo to miłe, kolejny wyjątkowy komplement w moim życiu. Ewo, bezgranicznie dziękuję !!! Nadal uśmiecham się na dźwięk tych słów ...










Przyznam się szczerze, że nie myślałam, iż moje irysy po kąpieli w stawie pachnął właśnie nim ... Intrygujące ...



A na zdjęciu kłącze od Pana Waldemara S., parę dni temu kupiłam od niego zaledwie dwie odmiany, a gratisów cała paczka, bo ... "powietrza nie będzie posyłał ..." - powiedział. A jakie piękne te gratisy, ha !!! Cudowny człowiek !!! Cieszę się, że to dobro do mnie powraca, że nie jest takie jednostronne, ale owocuje ... To dodaje skrzydeł ... Panie Waldemarze, jeszcze raz serdecznie DZIĘKUJĘ !!!









A skoro jestem przy komplementach, to nie sposób nie przytoczyc' słów Pani Haliny, która jakiś czas temu napisała mi tak :

" ... jest Pani jedną z nielicznych osób, które potrafią uchwycic' ulotne piękno irysów w bardzo malowniczy sposób. Widac', że to Pani ulubione kwiaty. "



Też pięknie ... Dziękuję !!!







A dzisiaj (10.08.) dostałam kolejnego cudownego maila od Pani Halinki i tak, jak pisałam jej w odpowiedzi, MUSZĘ GO ZACYTOWAĆ ! Oto on:


"... ma Pani rzadki rodzaj wrażliwości przyrodniczej i talent, który umożliwia uchwycenie ulotnej chwili, nastroju i atmosfery osobistego, intymnego kontaktu z przyrodą. Pani zdjęcia są zmysłowe i artystyczne, ujmujące bliskością i prawdą obcowania z przyrodą ..."


Jeszcze raz dziękuję za te słowa, będą pobrzmiewać mi w głowie przez długi czas, a w sercu pozostaną na dobre.

.

środa, 1 sierpnia 2012

guzikowiec zachodni ...



.



Mam go od zeszłego roku i już kwitnie. Nie jestem chyba wymagająca, bo cieszą mnie zaledwie te dwie kuleczki na krzewie ... Może za rok będzie obficiej ... ?





Guzikowiec zachodni lubi podmokłą, bagnistą ziemię i tam został posadzony, dokładnie to przy "dzikim" oczku wodnym, które jest taką kropką nad "i" przy wielkim stawie. Tam rzeczywiście gleba jest przesiąknięta wodą, nie powinien narzekac'.






Do życia budzi się po zimie dośc' późno, bo na początku maja, dlatego poniekąd nie jest narażony na wiosenne przymrozki. Chociaż z tymi przymrozkami bywa teraz różnie, w tym roku go złapały ...


Ozdobą niewątpliwie są kwiaty, przypominające małe piłeczki. Są drobne (o średnicy ok. 3 cm), ale pokrywając cały krzew, robią efekt ! Guzikowiec zakwita pod koniec lipca i ten spektakl kwiatowy trwa do września. Kwitnie na pędach tegorocznych, więc wiosną można go śmiało przycinac'.

A sam kwiatostan ? Składa się z drobnych, kremowo-białych, zrostopłatkowych kwiatów, intensywnie pachnących.

Na jesieni krzew wydaje drobne, bordowo - brązowe owocki. Zobaczymy ...


.