sobota, 4 sierpnia 2012

a w kuchni rozniósł się zapach stawu ...



.
Do napisania tego postu nakłoniła mnie pewna miła osóbka, która wysłała mi takiego maila:


" Jak rozpakowałam irysy to w kuchni rozniósł się zapach Pani uroczego stawu !!! Ja też mieszkam blisko stawu i znam ten zapach ... "



No ... odleciałam, może nie jak tytułowa ważka, ale niewiele brakowało ... Bardzo to miłe, kolejny wyjątkowy komplement w moim życiu. Ewo, bezgranicznie dziękuję !!! Nadal uśmiecham się na dźwięk tych słów ...










Przyznam się szczerze, że nie myślałam, iż moje irysy po kąpieli w stawie pachnął właśnie nim ... Intrygujące ...



A na zdjęciu kłącze od Pana Waldemara S., parę dni temu kupiłam od niego zaledwie dwie odmiany, a gratisów cała paczka, bo ... "powietrza nie będzie posyłał ..." - powiedział. A jakie piękne te gratisy, ha !!! Cudowny człowiek !!! Cieszę się, że to dobro do mnie powraca, że nie jest takie jednostronne, ale owocuje ... To dodaje skrzydeł ... Panie Waldemarze, jeszcze raz serdecznie DZIĘKUJĘ !!!









A skoro jestem przy komplementach, to nie sposób nie przytoczyc' słów Pani Haliny, która jakiś czas temu napisała mi tak :

" ... jest Pani jedną z nielicznych osób, które potrafią uchwycic' ulotne piękno irysów w bardzo malowniczy sposób. Widac', że to Pani ulubione kwiaty. "



Też pięknie ... Dziękuję !!!







A dzisiaj (10.08.) dostałam kolejnego cudownego maila od Pani Halinki i tak, jak pisałam jej w odpowiedzi, MUSZĘ GO ZACYTOWAĆ ! Oto on:


"... ma Pani rzadki rodzaj wrażliwości przyrodniczej i talent, który umożliwia uchwycenie ulotnej chwili, nastroju i atmosfery osobistego, intymnego kontaktu z przyrodą. Pani zdjęcia są zmysłowe i artystyczne, ujmujące bliskością i prawdą obcowania z przyrodą ..."


Jeszcze raz dziękuję za te słowa, będą pobrzmiewać mi w głowie przez długi czas, a w sercu pozostaną na dobre.

.

7 komentarzy:

  1. No tak zapach stawu to rzecz ulotna. Wracają mi wspomnienia z dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ... moje dzieciństwo też upłynęło w stawie, aż skórę mieliśmy żółtawą od mułu ... hi,hi ...

      Usuń
  2. Dokładnie tak samo pomyślałam o dzieciństwie,gdy poczułam ten charakterystyczny zapach.Pozdrawiam,Ewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Ewo, dziękuję za wizytę i wpis.

      Usuń
  3. O, zapachy są chyba najtrwalszymi wspomnieniami, stąd ten cudny mail. Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wody boję się panicznie, więc staw nie kojarzy mi się z niczym przyjemnym, ale już rosnący w błotku tatarak - coś wspaniałego. Teraz już nie spotykam tej rośliny, szkoda. A hodowcy z powołania, hobbysci, to naprawdę wspaniali ludzie. Też tego doświadczyłam.
    Dziękuję;) Szampana z przyjemnością wypiję po powrocie do domu, a na razie mogę dołączyć tylko piwem ze spritem;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widocznie jesteś tak miłą osobą, że dostajesz miłe e'maile, komentarze i gratisy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń