wtorek, 11 września 2012

w tańcu o zachodzie słońca ...



.

... bo czyż ta para iglaków nie wygląda, jakby się miała ku tańcowi ? On, "świerk wężowy", delikatnie podaje jej dłoń, ona - "inversa", nieco zmieszana, nieśmiało mu przytakuje ... A jaka muzyka ? Hmmm ... rechutu żab już nie ma, bo powoli szykują się do zimowego snu, jedynie wiatr targający struny pajęczych sieci ... Oświetlenie też niczego sobie, niczym blask świec, dodające takiej nutki romantyzmu owej parze ...







Prawda jest taka, że "moje" sarny upodobały sobie iglaki na źródło przeżycia w mroźne zimowe noce, bo zazwyczaj wtedy żerują. Najbardziej smakuje im świerk 'Inversa', dwa lata temu ogołociły go niemalże do samego pnia. Ryczec' mi się chciało, ale co zrobic', przecież zwierzę też jest ważne ... Swierk się nawet zrehabilitował, jeszcze rok, a będzie na powrót cudny (no chyba, że powtórka z rozrywki ...). Wężowy natomiast ucierpiał tylko nieznacznie, coś go tam tylko popróbowały i tyle. Co roku coraz bardziej cieszy oko, wypuszczając nowe przyrosty i powoli, bardzo powoli, gęstniejąc.












.

5 komentarzy:

  1. ...taniec o zachodzie słońca brzmi bardzo obiecująco...
    ale nie dziś,
    coś mnie tchnęło w inną stronę może to ta bardzo wymowna data 11.09...
    Twoje dwa świerki jak dwie wieże…
    Uszkadzane a mimo to trwają co pozwala mieć nadzieje, że to co Bóg zawarł w na-sionku - gen przetrwania jest o wiele silniejsze od tego co człowiek zbudował…
    tak ku pamięci poległym w WTC
    I.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia robisz, jak obrazy :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nice pictures as usual, and water gives a special feeling to it all, you are lucky to have such a wonderful place :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję, dziękuję wszystkim !!!

    OdpowiedzUsuń