środa, 27 lutego 2013

przedsmak ...


Tytuł trochę przewrotny, bo niby czuję w powietrzu przedsmak nadchodzącej wiosny, ale chciałam Wam pokazac, jakie "smakowite" mam irysy :






Mój nieogrodzony ogród jest dla saren taką oazą przetrwania, zwłaszcza tych najmroźniejszych i najbardziej śnieżnych nocy. Zadziwia mnie też fakt, jak ta nasza wspólna przez lata egzystencja, uczy obie strony i pokory, i  pewnej współpracy. Nie niszczą mi już tak wszystkiego, jak to miało miejsce kilka lat temu, sięgają tylko po to, co da im siłę do przetrwania. Oczywiście musiałam też coś poświęcic dla nich, nie ma uproś. Reszta jest pieczołowicie okrywana, iglaki, rododendrony, magnolia itp., bo nic by z nich nie zostało. Irysy też były przysłonięte gałęziami uniemożliwiającymi im żerowanie, ale ... poradziły sobie. Na szczęście to małe podgryzanie liści nie ma żadnego wpływu na późniejszą wegetację, więc żadnych strat nie mam. Chociaż były czasy, kiedy to kłącza wyrywały z ziemi i wynosiły w łąki ...








Jeszcze pora wczesna na szacowanie zimowych strat, ale na dzień dzisiejszy wszystko przedstawia się na piątkę. Oby tak było do samej wiosny ... Chociaż mam w pogotowiu popiół drzewny na ewentualną zimową zgniliznę, zazwyczaj pomaga. "Ciężki sprzęt" wytoczę dopiero w ostateczności. No i te radosne nowe przyrosty, nie sposób się do nich nie uśmiechnąć !






A pierwsze prace przy irysach już za parę tygodni !!! Jak ja to lubię ...




czwartek, 14 lutego 2013

irys Keeping Up Apperances 2012


Irys introdukcji Paula Blacka z 2000 roku. Odmiana wynikła z krzyżówki Designer's Rage x Hawaiian Queen. Bicolor. Góra różowa z lekkim podmuchem lawendy i wyraźniejszymi żyłkami, a dół ... no właśnie ... Perłowe lico, sprawiające wrażenie lekko zarumienionego i oprószonego złotym pyłem na obrzeżach. 

Bródka pomarańczowa.






I jeszcze zapach - lekko piżmowy.










sobota, 9 lutego 2013

irys Charleston




Gdy zima daje się we znaki, przykrywając wszystko wkoło kołdrą białego puchu, nie pozostaje mi nic innego, jak - z lekka leniwe - sięgnięcie pamięcią do kwitnącego Charlestona. Aż się sama sobie dziwię, że dopiero teraz go przedstawiam, skoro tyle już u mnie mieszka ... Ale tak to jest, gdy w międzyczasie zakwita coś nowego ...








Irys Charleston jest dziełem Keppela z 2002 roku, z nagrodami na koncie : HM '04 i AM '06.








Niebiesko - fioletowy wzór plikaty rozpływa się po srebrzysto - białym środku płatków. Dodatkowy plus to mocno falowane i lekko "wytłaczane" obrzeża, które dają naprawdę fajny efekt. Bródka biała z niebiesko - żółtymi akcentami.








 









wtorek, 5 lutego 2013

Zuza ...



Oto zdjęcie, które robi furrorę w naszej rodzinie. Jak dotąd jedyne poznane, dlatego może ta euforia. Ja myślę o dużym obrazie na ścianę, brat widzi już zaproszenia na chrzest z wizerunkiem Zuzi ... No szaleństwo ! Chyba wiosna idzie ! A Zuza w takim jeszcze wieku, że ma to głęboko w śnie ... (czwarty tydzień ...)








Zdjęcie zrobiła nam cudowna osóbka - Edyta z sąsiedniej Wieliczki, która specjalizuje się w fotografii noworodkowej. No cóż, my możemy tylko potwierdzić jej profesjonalizm i zaprosić na stronkę 


Oj, nie da się tego przeoczyć, nie da !!!