poniedziałek, 29 kwietnia 2013

irysy z nie byle skąd, bo ...



... z Australii. Tak, tak, to co oglądałam w zeszłym roku w katalogu Barrego Blytha, stało się rzeczywistością ! Nie ma to jak spełnianie takich marzeń !


Paczka przyszła tydzień temu, a w niej iryski tak dorodne, że aż ślinka ciekła na ich widok. Mówi się, że rozmiar nie ma znaczenia, ale w tym przypadku nawet ja wymiękłam, ha, ha ... Z wrażenia zapomniałam uwiecznić owe wydarzenie na zdjęciach, więc podpieram się fotką Roberta P., którą to mi podesłał dla zaostrzenia apetytu. 








W tej chwili, pod bacznym okiem swojego anioła stróża (który, gdy trzeba, lata z konewką), powoli asymilują się na nowym miejscu i beztrosko grzeją tłuściutkie brzuszki w nieco słabszym słońcu, niż to australijskie. Ale widocznie i to im służy, bo powoli wypuszczają z ziemi nowe przyrosty, nieśmiało zerkające na otaczający je świat ...

Dziękuję ...






14 komentarzy:

  1. OH:) thats great,I hope they are alright and will aclimatize to grow well at your land,its always a bit difficult the first year when they come from reverse seasons.
    Did you get some good ones??
    Have a wonderful day:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam przed oczami widok Twojej radości, niecierpliwości i takiej"zachłanności", bo ja tak mam jak dostanę coś"nowego".A zanim"to" wyrośnie i zakwitnie to czas tak się dłuży ,ale fajnie jest czekać. Ptaki śpiewają koncertowo, wszystko kwitnie galopem, jest cudnie[tu pasuje piosenka Kofty"Pamiętajcie o ogrodach" i M.Rodowicz "Jest cudnie" Pozdrawiam pachnąco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, wszystko rośnie w koło, a najbardziej trawa , ha, ha ... Człowiek kosi przed sobą, a za nim już odrasta na nowo ... No i te zapachy - teraz magnolia, akebia i bzy ... Irysy jeszcze moment, jeszcze chwilka ... Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Pilnuj Aniele, pilnuj, lataj, podlewaj, dopatruj, bo warte starania.
    Ja pamiętam, jak przyszła do mnie paka z Niemiec, a w niej klony palmowe, jako nagroda konkursowa. Ależ emocje! Niestety, jednego pokonała tegoroczna zima.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, że te straty zawsze muszą być ... Szkoda tego Twojego klonika. Mam nadzieję, że moje irysy dadzą sobie radę na tej polskiej ziemi, albo chociaż większość z nich ...

      Usuń
  4. Chcemy zdjęć jak już dorosną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że będą :) Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Ja tu przyszłam popatrzeć na jeszcze więcej wykłaszających się irysów, a tu taka nowina!
    Cieszę się razem z Tobą! Ale będzie do oglądania w czerwcu :))
    Kasiu, można wiedzieć jakie odmiany zamówiłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. Sporo, jak na nasze polskie możliwości, głównie nówki z 2011, bo ten rocznik najbardziej do mnie przemawiał, no i starsze, ale tylko ciut. Ostatnio skupiam się na pastelach, z mroczniejszych raczej nic nie brałam. A jak tam Twoje Hamerykany, u mnie jedynie jedna odmiana skontuzjowana, a tak to raczej dobrze. Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Hamerykany ok :))
    Twoje też twarde :) Ciekawe, czy zakwitną? Pięknie by było!
    Przedwczoraj kurowałam 'Mariposa Autunum'. Nie kwitł w zeszłym roku i nie pamiętałam kolorów. Jak zobaczyłam w necie jego kolorystykę to się dziwiłam, że go mam! To już trzeci w tych kolorach u mnie. Nie podchodzą mi plikaty i chyba musiał być to jakiś gratis. Tak, właśnie sprawdziłam - gratis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś tam zapowiada kwitnienie, chociaż lepiej by było dla nich, gdyby rosły "w siłę", a nie w kwiecie ... A ja chyba nie umiałabym zakończyć przed czasem to kwitnienie ...

      Co do naszych upodobań, to każdy, nabywając coraz to nowsze odmiany, dojrzewa do pewnych, czasami odmiennych w założeniu, płaszczyzn kolorystycznych czy deseniowych ... Z plikatami jest u mnie podobnie, chociaż jeszcze kilka lat temu uważałam je za szczyt doskonałości. Chociaż ostatnio - za sprawą naszego kolegi :) - pewna plikata nie schodzi mi z listy chciejstw ;)

      Usuń
  7. Oj, wspaniała to chwila gdy dociera do nas paczka w wymarzeńcami. Ja w tym roku ekscytowałam się kilkoma prymulkami, znam to uczucie :) Rozpakowuję, potem kucam przy nich i się patrzę, idę, coś zrobię, wracam do nich i się patrzę :)

    OdpowiedzUsuń