czwartek, 9 maja 2013

wieczorki ...



Wszystko powoli pochłania zmrok ...


Zachodzące słońce, w swym odbiciu lustrzanym, wygląda niczym serce zatopione w otchłani wody ...






Siadam tak późnym wieczorkiem na molo i słucham ... Czego ? Mlaskania ...  Ryby tak są zadowolone z nastania cieplejszych dni, że żerują przy brzegach "mlaskając" niemiłosiernie ... :) W każdym bądź razie takie wydają odgłosy ...









A oto powoli gasnące ostatnie kwiaty magnolii. Pojedyncze płatki, niczym krople deszczu, spadają na ziemię ...  Jeszcze parę dni i będzie po wszystkim :(









Gdy wracam po północy z pracy, też idę nad staw ... Jest cisza, ale tylko przysłowiowa. Cisza od ludzi. Bezkres milczenia świata obłudy. Ale głos zabiera wtedy przyroda ... I może to śmiesznie zabrzmi w tej oazie spokoju, ale jest "gwarno" niczym w czwartek na jarmarku ... Piękna melodia przekomarzania się zwierząt i owadów, wzajemne nawoływania, lamenty ... Aż żal iść do domu. Szkoda, że nie mogę tego pokazać, sama niewiele widzę w tych ciemnościach. Ale o to chodzi, gdy zmysł wzroku zostaje wyciszony, wyostrza się słuch i węch ... Dobranoc ...


5 komentarzy:

  1. Slicznosci po prostu....
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  2. – Dobry wieczór. Co tak urzekająco piękna i samotna pani robi nad Wielkim Stawem w księżycową noc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzież tam widać urzekającą panią ? To nie ta bajka ...

      Usuń
  3. Jej obraz odbija się w tafli wody Wielkiego Stawu... a całą sobą chłonie jego zapach...

    OdpowiedzUsuń