środa, 31 lipca 2013

kto rano wstaje, temu ...




... Pan Bóg daje ... Tak, tak, a w moim przypadku była to paczka ze świeżutkimi odmianami z ogrodu Mid America. Całe 18 sztuk ! Przesyłka przyszła już wczoraj, ale z racji, że byłam w pracy, wszelaka radość z sadzenia, czekała na mnie do dzisiaj.









Na mnie, na mnie - oto dowód ;) ha, ha ...









Wczoraj wieczorkiem zanużyłam je jedynie w "eliksirze życia", by przez noc wchłonęły chociaż trochę tych dobrodziejstw, które pomogą im zaaklimatyzować się na nowym miejscu  :).











Tak więc dzisiaj wczesnym rankiem zabawiałam myśli i dłonie tylko jednym - sadzeniem "amerykanów". I dzięki Ci Boże za taką otchłań beztroski chociaż na parę chwil ...









A leśnym Aniołom za dodatkową odmianę ... :) 






poniedziałek, 29 lipca 2013

IRIS ...



O istnieniu tej małej osóbki o tak wdzięcznym imieniu, dowiedziałam się równo rok temu, gdy moja daleka kuzynka z Francji przyjechała do Polski "szukać korzeni", jak to nazwała. Zdumienie moje - i jej też - było wielkie, gdy okazało się, że obie mamy irysowe "powiązania" ... Ja, hobby kolekcjonerskie, a ona - córkę o tym imieniu !







A dlaczego takie imię ? To było moje pierwsze pytanie, które naprawdę mnie intrygowało ... I miało swoją odpowiedź - otóż gdy Lise była w ciąży, przyśniły jej się kolorowe kwiaty, mieniące się mnóstwem barw ... Tak, to były irysy, bo chyba żadne inne kwiaty nie mają aż tylu barwnych tonacji, co kosaciec właśnie. Uznała, że to jakiś znak i nazwała córkę Iris. Piękne, prawda ?








Teraz Iris ma 5 lat i jest to jej pierwsza wizyta w Polsce, ale ma nadzieję, że nie ostatnia ... Aby tradycji stało się zadość, wrzuciła nawet monety do fontanny ... ;) 






A tak na marginesie ... to z tych fontann praktycznie nie wychodzi :) Uwielbia wodę - taki mały z niej delfin o cudownych lazurowych oczach, które zwłaszcza w słońcu oddają głębię tego jej spojrzenia ...




niedziela, 21 lipca 2013

pewne "sprawy sercowe" ...



Tytuł oczywiście przewrotny, bo o żadnych rozterkach miłosnych nie będzie mowy, a jedynie o irysie o tak brzmiącej nazwie.


'MATTERS OF THE HEART'.

Jest to najnowsza odmiana Blytha na mojej rabacie, bo z oferty 2012/13  !








Zakwitła już wczoraj, po deszczowej nocy, pokazując całą swą subtelną kolorystykę i formę ...







W kolejnych dniach jej urok przybierał tylko na sile ... 









Bogate falbany w tak delikatnej tonacji muszą drażnić nie tylko struny duchowe, ale z całą pewnością i te sercowe. A ja patrząc na niego, zaczynam mieć wyrzuty sumienia, że nie zauważyłam go w gęstwinie katalogowej otchłani - wstyd pominąć taki okaz ... 







Dominują w nim ciepłe pastelowe tonacje, od kremowych po lekko brzoskwiniowe, z pięknym wzorem lawendowych rozterek na dolnym płatku, który zanika przy krawędziach na rzecz bogatej, jednolitej falbany. Kopuła ukoronowana złotą obwolutą. Bródka pomarańczowa.



















piątek, 19 lipca 2013

nocny motyl ...




Nieznaczne próby rozpostarcia swych skrzydeł zaczął już późnym wieczorem, stąd to skojarzenie z nocnym motylem. W każdym bądź razie, zerkając już tego wieczoru w uchylony rąbek tajemnicy, wiedziałam, że rankiem szykuje się mi niezła niespodzianka  ;)






I nie myliłam się. Prawdziwy egzotyczny motyl, z wielkimi - w kształcie koła - płatkami dolnymi, które niczym skrzydła, cudownie mieniły się kolorami tęczy w blasku wschodzącego słońca ... 








Kopułka kremowa, ciemniejsza przy nasadzie, z delikatną złotą koroną na obrzeżach, a dół ... Białe lustro próżności wokół intensywnie pomarańczowej bródki, zdaje się królować na dolnym płatku, stopniowo rozpraszając się pośród lawendowo - fioletowych tonacji, by całkowicie zniknąć w objęciach stonowanej popielatej falbany opamiętania ... Jak w tangu argentyńskim, gdzie namiętność miesza się ze smutkiem rozstania ...







Mój numer trzy z katalogu TEMPO TWO 2011/12






'TANGO EXPRESS' : 'Gypsy Lord' X ('Brave Face' x 'Parisian Dawn').







czwartek, 18 lipca 2013

oprószony złotem ...




'JEALOUS GUY' ... A czy ma swoją historię ? No pewnie ! Pierwszy raz zobaczyłam go na stronie TEMPO TWO rok temu, jako jedną z nowości Barrego Blytha, drugą w mojej ocenie "the best". Pierwszą była odmiana 'SNAPARAZZI',  a trzecią ... trzecia w następnej odsłonie ;)
W każdym bądź razie przenikające przed moimi oczami zdjęcia tych nówek, odległych jak sama Australia, budowały świadomość owej przepaści, jaka mnie od nich dzieliła ... 






Ale jak to czasami bywa, marzenia spełniają się, stąd od kilku dni mam w ogrodzie takie kwiecie. Zaczęło się tak, by w następnym dniu ...






... nabrać formy i rozmachu. Jeszcze nie przypomina tej stu procentowej odmiany z katalogu, ale też mało mu brakuje do tamtego ideału. No cóż będę mówić - PIĘKNY JEST !!!







Odcienie łagodnej afrykańskiej kawy, z dodatkiem śmietanki, która nieopacznie wysączyła się z ust i płynie w kierunku brody ... Nic, tylko spijać  te śmietanowe imaginacje, pozwalając rozkoszy o jeden krok dalej, by z zabawy przejść  w fioletową infuzję miłosnej gry ... Te lawendowe odcienie mają także upust w mocnym unerwieniu, które niczym pulsująca krew w żyłach podczas tego stanu, przenika przez górne i dolne płatki. A bródka ? Niczym rozżarzone serce wtóruje tym emocjom.  Nie brakuje mu również delikatnego podmuchu złotym pyłem, który cudownie rozświetla bogate falbany zarówno na kopule, jak i na dolnych płatkach ...









Został przedstawiony światu w 2011 roku jako 'JEALOUS GUY'. Teraz wiem, co Barry miał na myśli, nazywając go w ten sposób ... ha, ha, ha ...








Oj, nie mogę się mu nadziwić , nie mogę ...  








Zobaczcie, jaką ma genealogię : ('Puff the Magic' x (‘Enjoy the Party’ x ‘Kathleen Kay Nelson’) x ‘Calling’)) X (‘Apricot Already’ x (Terracotta Bay x Mango Daiquiri))





niedziela, 14 lipca 2013

beżo - fiolety ...



Ale mnie dziś przetrzymał ... Przez dzień wyglądał, jakby lada moment miał wybuchnąć, a tu nic ! Pąk i tylko pąk. I gdy już myślałam, że premierę przenosimy na następny dzień, niespodziewanie wieczorkiem zobaczyłam w oddali ...






... takie beżowo - fioletowe klimaty :







A jednak dał się uprosić ;) Nie wiem, co mu pomogło w otwarciu kwiatu, czy ukradkiem zerkające zza chmur słońce, czy przenikliwie wiejący wiatr .... Jakby nie było, rozpostarł dolne płatki niczym zamknięte dłonie, ukazując ich kolor i skrywaną we wnętrzu kopułę. 








Zwie się 'Stop Flirting' i był obiektem mojego pożądania przez długie lata ... Pierwszy raz zobaczyłam go na stronkach Eweliny, ale niestety nigdy nie był wystawiony na sprzedaż, nie pomogły nawet moje coroczne prośby o tą odmianę. Czyżby była trudną w hodowli ? Zakładam, że tak. Niemniej u mnie dobrze się rozrosła przez ten niecały sezon, wydała kwiecie na 5 pąkach i śmigła łodygą tak w górę, że ... sięga mi po pępek - najwyższa ze wszystkich !!! Ma też pięknie rozgałęzioną łodygę, kwitnące pąki nie będą na siebie nachodzić.








Kolory też cudowne, pomimo mojego chwilowego przesytu tymi tonacjami, które kilka lat temu zdawały się być niedonasycenia ... A jednak ...



I w następnym, deszczowym dniu :








Jest introdukcją Barrego Blytha, zarejestrowaną w 2002 roku.













I w równie zacnym towarzystwie :





środa, 10 lipca 2013

nie lubię żółtego ... ?




Tak myślałam do dzisiaj ... Bo gdy rano zobaczyłam tą odmianę budzącą się razem ze słońcem i przyodzianą w jego szaty - zwątpiłam w swoje przekonania ! 








Na pewno sporo zasługi ma w tym wszystkim budowa kwiatu, który jest nad wyraz falbaniasty. Ale jest coś jeszcze, co mimo swej niepozorności, rzuca się w oczy jak mało co ... Białe lusterko tuż przy bródce ! Jest cudowne i nie do końca takie białe, ma bowiem w pierwszych "chwilach życia" delikatną poświatę lawendy. 



'FRILLED TO BITS'




Bródka musztardowa, mocno wyeksponowana.








Odmiana z 2010 roku, również ze stajni TEMPO TWO, której drzewo genealogiczne przedstawia się następująco : (She's Sweet sib) X (Coffee Whispers X ((Peach Brandy X Electrique) X Silk Degrees))). Siostra (sib) odmiany 'Enter the Dragon'.











I w dniu następnym, z nowo rozpostartym pąkiem :)  





wtorek, 9 lipca 2013

pastelowa piękność ...


 Zakwitła tego samego dnia, co 'PLATINUM CLASS' więc nie ukrywam, miałam rozdwojenie jaźni, co piękniejsze, co bogatsze, co "moje" ... Taka dziecięca zabawa, porównywanie szczegółów, kolorystyki, zapachu ... I mimo iż obie odmiany są cudowne, to jednak szala przechyliła się na 'CAMEO MINX'. Jak go zobaczyłam zaraz po otwarciu, takiego soczystego w kolorach, to normalnie wymiękłam. 







To jest to zdjęcie, pierwsze poranne, tuż po wykluciu z pąka. Przede wszystkim powalił kolorystyką, której nie oddała nawet obrobiona komputerowo fotka w katalogu. I tu było moje zaskoczenie. Przy 'PLATINUM CLASS' było z kolei odwrotnie. A przy tej odmianie ? BAJKA ! Kopuła cielista, a dół ... mniam. Delikatnie lawendowy przechodzący w róż na obrzeżach ... Bródka biało - pomarańczowa. 








A trafił do mnie jako alternatywa dla podobnej, chociaż bardziej "brudnej" w tonacjach, odmianie 'MANDOLIN WIND'. Niestety w tym roku nie ujrzę jej wdzięków, może za rok ...








Kolejne zdjęcia przedstawiają kwiat dwudniowy, trochę stracił w kolorystyce, ale nadal mu z tym pięknie. Nie płowieje tak nagminnie, jak niektóre odmiany i to jest duży plus. Ciekawostką jest też fakt, że zwartość kopułki utrzymuje do końca swoich dni, nie rozchyla jej nawet o centymetr - przyzwoicie s'thrash'nie ... ;)








Wybaczcie tą nachalność zdjęciową, ale czym prędzej muszę go ściąć (chlip, chlip ...) i stąd to rozczulenie ... Kurcze, co ja kat jestem ?





 


Jest dziecięciem Barrego Blyth'a, zarejestrowanym w 2010 roku, spłodzonym z 'DECADENCE' i 'ROYAL STERLING'. Ponoć może powtórnie zakwitnąć jesienią - ciekawe, jak to się sprawdzi w naszym klimacie.

  



australijskie nowości ...




Oj, czekałam na to kwiecie, czekałam. To jak spełniające się marzenie w hollywoodzkiej fabryce snów, takie bowiem odległe. W życiu bym nie przypuszczała, że się ziści ! A jednak ... Mam odmiany od samego Barrego Blytha i to jeszcze kwitnące tego samego sezonu !!! Po stokroć dziękuję !!!

Zaczęło się tak, by chwilę później ... 






... ujrzeć takie zjawisko budzące się razem ze wschodzącym słońcem :






'PLATINUM CLASS' we własnej osobie ! Piękny, pastelowy, w końcu intrygujący ... Górę ma kremową z delikatnym lawendowym podmuchem, dół niczym platyna, mocniej zaakcentowana przy obrzeżach. Bródka biało - pomarańczowa. Do tego te falbany, intensywne, bogate, obłędne ... Nawet wewnątrz kopułki ma ich tyle, że ledwo je obejmuje ... Jak halki pod sukniami z dawnych epok. Oj, miałby kochanek problem, i to spory ... ;)







Powstał zkrzyżówki (Man About Town X Island Dancer) X Fogbound. Rok rejestracji: 2006






Jeszcze kilka migawek, tym razem okiem późnego popołudnia ...






Niestety, niczym kat w średniowieczu, muszę ściąć łodygę, by swym kwitnieniem nie osłabiał kłącze ... Tak przynajmniej podpowiada rozum, jednak serce czuje inaczej ... 








I dobrze czuło serce, dziś mamy 13 lipca, pogoda deszczowa, ale za to jakie wybarwienie kolejnego kwiatu ... KATALOGOWE !!! Uff ... daleko mi do kata ...





Pięknie wybarwiły się dolne płatki, niska temperatura sprawiła, że nabrał takich kolorów, jakich wyczekiwałam - delikatna lawenda i charakterystyczny rdzawy rumieniec w okolicach bródki. 







I ostatnie, naprawdę ostatnie zdjęcie, na pożegnanie z tą cudowną odmianą - pyszniący się kolorem fioletowego błękitu, bukiet ukojenia :