poniedziałek, 29 lipca 2013

IRIS ...



O istnieniu tej małej osóbki o tak wdzięcznym imieniu, dowiedziałam się równo rok temu, gdy moja daleka kuzynka z Francji przyjechała do Polski "szukać korzeni", jak to nazwała. Zdumienie moje - i jej też - było wielkie, gdy okazało się, że obie mamy irysowe "powiązania" ... Ja, hobby kolekcjonerskie, a ona - córkę o tym imieniu !







A dlaczego takie imię ? To było moje pierwsze pytanie, które naprawdę mnie intrygowało ... I miało swoją odpowiedź - otóż gdy Lise była w ciąży, przyśniły jej się kolorowe kwiaty, mieniące się mnóstwem barw ... Tak, to były irysy, bo chyba żadne inne kwiaty nie mają aż tylu barwnych tonacji, co kosaciec właśnie. Uznała, że to jakiś znak i nazwała córkę Iris. Piękne, prawda ?








Teraz Iris ma 5 lat i jest to jej pierwsza wizyta w Polsce, ale ma nadzieję, że nie ostatnia ... Aby tradycji stało się zadość, wrzuciła nawet monety do fontanny ... ;) 






A tak na marginesie ... to z tych fontann praktycznie nie wychodzi :) Uwielbia wodę - taki mały z niej delfin o cudownych lazurowych oczach, które zwłaszcza w słońcu oddają głębię tego jej spojrzenia ...




3 komentarze:

  1. Piękne imię, kwiatowe, słodkie, a nie przesłodzone. Dziewczynka ma irysowe oczka. Widzisz to?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że Mama miała kwiatowy sen, bo śliczne imię dała córce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktyczne, zdumiewające "powiązania". Powinnaś zostać jej drugą matką chrzestną ;)

    OdpowiedzUsuń