środa, 21 sierpnia 2013

petites Snuffles français ...



Długo czekałam na to zdjątko - tak wyglądała bowiem Iris po "obchodzie" mojego ogrodu, ha, ha ... Wywąchała chyba wszystko, co kwitło, głównie liliowce, bo to był ich czas. Ale trafiła też na australijskie irysy, na które zareagowała nad wyraz spontanicznie ! Oj, świadoma jest swego imienia, świadoma ... ;)


A na zdjęciu - z noskiem pełnym pyłku !







Fajna ta nasza francuska pszczółka, no nie ? ;)




6 komentarzy:

  1. Bardzo pracowita ta "pszczółeczka Irys"...
    Ja zawsze powtarzam, że pracą należy się pobrudzić, a wtedy będą najlepsze wyniki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ale gdybym krzyżowała liliowce, to ta "pszczółeczka" nieźle by mi namieszała ;) Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Bardzo fajna. Imię ma adekwatne do urody. To raczej "gatunek polski"- wyraźnie dwukolorowy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, czy taki polski, nawet języka nie zna, oprócz paru słów. Oczywiście wszystko przed nią, bo zafascynowała się Polską, pewnie dlatego, że takie fajne (ehe, ehe ... ) ma ciocie ;)

      Usuń
  3. Fajna fajna ... wesoła dziewuszka :)

    OdpowiedzUsuń