czwartek, 19 września 2013

"po zbiorach ..."




 Najwyższy czas na podsumowanie sezonu irysowego i przede wszystkim podziękowania. Dni robią się coraz krótsze i  chłodniejsze, więc sam ten fakt przegania człowieka do domu ... niestety ... Chociaż ja nadal, przy wtórze łopaty i taczek, walczę z darnią w ogrodzie, robiąc nowe "księżycowe" rabaty. Dlaczego "księżycowe" ? Bo ... tutaj ważki mówią dobranoc ... ha, ha, ha ... Nie, zbieg okoliczności. Ale powróćmy do irysów. Wszystkie paczki już wysłane, ostatnia pewnie właśnie dochodzi ... Kłącza w tym roku obrodziły różnie, chociaż nie było takich kolosów jak zeszłorocznie, niemniej nie można wymagać cudów po tak "przeinaconej" - jak to mówią górale - pogodzie. Ale źle nie było. 








Niczego odkrywczego w związku z poprzednimi laty nie wymyśliłam, no oprócz tego, że starałam się kłącza wykopywać na bieżąco, pod zamówienie. Ma to swoje dobre i złe strony, bo nigdy do końca nie wiedziałam, jakie to kłącze będzie, czasami niestety zdażało się być podjedzone przez "żyjący własnym życiem ogród" ... Ale dużym plusem była świeżość kłączy i przede wszystkim rozłożona praca. Głównie to drugie, chociaż w pierwszej kwestii też należy się wyjaśnienie. Otóż kłącze powinno jakiś czas odpocząć poza matką rodzicielką, by zebrało w sobie soki i zmobilizowało się do lepszej wegetacji. Tak więc czy kłącze jest "prosto z piekarni" czy trochę "czerstwe", naprawdę nie robi większej różnicy :) Sama "podsuszam" kłącza przed sadzeniem, czasami ... z braku czasu ;)







No i teraz najważniejsze ! Chcę wszystkim podziękować za wyrozumiałość, cierpliwość i tyle ciepłych słów ... Zgodnie z zapowiedzią, cytuję jeden fragment, który mnie naprawdę ujął :


"A więc w końcu i ja się dostałam do tego by znaleźć odrobinę czasu i napisać . Jakoś ten czas ostatnio przecieka nam pomiędzy palcami ,a mnie się to wcale nie podoba . Ja lubię się tak czasem zatrzymać w tej gonitwie dnia codziennego , odetchnąć i widzieć nawet tą małą żabkę która nas często wystraszy w ogrodzie przemykając pomiędzy nogami . To co napisałam i tylko słowa , chwila w której akurat jesteśmy szczęśliwi i czasem umiemy to przelać na papier . No bo jak tu się nie cieszyć gdy dorzucasz jakieś 10 gratisów i jeszcze piszesz że to ,,nic takiego'' .Ludzie w tym zwariowanym świecie coraz rzadziej potrafią okazywać tą dziecięcą radość z prostych spraw ,no i za mało tych miłych słów w naszym życiu ,a to przecież dodaje skrzydeł bo któż nie lubi być doceniany . Więc cytuj co chcesz jeśli to na swój sposób wielkie słowa ,małej ogrodniczki .hi...hi.. wiesz widziałam na fejzbuku że opiekujesz się chłopczykiem ....tak inaczej , to dla mnie wielka rzecz . Nigdy nie pytałam ale ja mam 36lat i troje dzieci i wiem co to potrzeby dziecka ,a oni tam przecież nie wiele mają ,a cieszą się z małych rzeczy ,prostych i zwykłych i płacą uśmiechem"



Justynko - ta ja Ci dziękuję ... i Wszystkim pozostałym !!! Niech Wam iryski zdrowo przyrastają i cieszą serducho już za ... raz, dwa ... osiem miesięcy !!!






8 komentarzy:

  1. Piękny post. Choć ja bardziej po tytule spodziewałem się zbioru nasion. Masz jakieś zbiory, bo cały sezon milczysz...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i owszem, nie tak pokaźne, żeby to nazwac zbiorem przez duże "z", ale coś tam mam. Jak narazie suszą się :). Pozdrówka.

      Usuń
  2. Zastanawiam sie, kiedy osiągnę taki stan żeby zająć się ogrodem. I irysami też, bo tak mi się podobają, a mam tylko pięć :)
    Ziemia jest żyzna, tylko zachwaszczona. Ja na razie czasu nie mam, a tak bym juz chciała ten nasz ogródek doprowadzić do ładu...
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogród to jednak alternatywa dla samotników ... ha, ha ... U Ciebie dom tętni życiem, więc ogród musi poczekac. Zdrowiejcie przede wszystkim ! Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Witaj "Irysowa Pani"I mnie nie było i Ciebie, ale nadrobiłam zaległości bo nie mogłam się doczekać, żeby zobaczyć następne cudeńka z Twojego ogrodu. Nie zawiodłam się. No i rady praktyczne cenne.Ja swoim kilkunastu iryskom muszę zrobić inne miejsce, bo to gdzie rosną jest niestety bardzo często podmokłe. Twój blog drażni, zachęca, popycha. Dziękuję za to Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że Cię "nakręcam" - dziękuję. A wszelakie prace przy iryskach to już na wiosnę odłóż, bo zimnawo się robi ... :). Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Irysowa pasjonatko! Podziwiam i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również gorące pozdrowienia ślę :) !!!

      Usuń