czwartek, 26 września 2013

sentimento ...



Jesień jest urokliwa, ale te jej humory ... Zdecydowanie wolę majową radość, rozbudzającą się w serduchu wraz z pojawiającymi się,  wśród irysowego listowia, pąkami ... "Sentimento" ? Wielkie !!!








To słoneczko, ta soczystość barw i te pąki pełne tajemnic ... Zapowiedzi czegoś nowego, zagadkowego ?







Uwielbiam je takie dumnie wyprostowane, skąpane w promieniach budzącego się bądź zachodzącego już słońca ...










Niestety tegoroczna aura pogodowa nie pozwoliła do końca cieszyć się takimi widokami, niszcząc w pół godziny wszystko, co napotkała na swej drodze ... Przeszła potężna nawałnica z gradem i zsiekała wszystko, co mogła. I to akurat w Boże Ciało i w tym momencie, gdy byliśmy w szpitalu u ciężko chorej mamy. Co zastałam po powrocie, wolę zapomnieć. To są te paradoksy życia. Powiadają :"Co Cię nie zabije ..." Oby to była prawda. 








Tak więc tegoroczny sezon irysowy, który zapowiadał się najbardziej udanym pod względem ilości kwiecia, mogę podzielić na dwa etapy : sprzed gradobicia i po nim. Zdjęcia są oczywiście typowo wiosenne, majowe, to, co było potem, wolę nie oglądać.








Ale wracając do kwitnień - praktycznie wszystkie odmiany wypuściły po maksimum pąków, zapowiadając prawdziwe show. Nie przeszkodziła im w tym późna wiosna, ale zaszkodziły późniejsze długie ulewy. Kłącza osłabione kwitnieniem nie przyrastały, a jedynie topiły się w ciągłym nieprzerwalnym deszczu. Słońca było jak na lekarstwo ... A ja złapałam się w tą pułapkę uczuć jak marna mucha w pajęczą sieć - zamiast powycinać i tak zniszczone pąki, trzymałam je praktycznie do końca, mając nadzieję na ... Na cud ? "Nadzieja nie umiera nigdy ..."







Jeszcze osiem miesięcy ...




5 komentarzy:

  1. Cieszę się że jestem pierwszy z gratulacjami za przepięknie ujęty cały sezon irysowy. Mój właśnie wczoraj skończyłem opisywać w brudnopisie ale ma 60 stron! Kolejny raz zaskoczyłeś mnie miłością do pąków...
    Ja też je uwielbiam... choć nic o nich nie wspomniałem i dobrze Ty zrobiłaś to przecudnie...
    Wspaniałe zdjęcie tygrzyka paskowanego! Bardzo pasuje on do utworu WELCOME TO THE SUN Alphaville...
    Pozdrawiam jesiennie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ... to pojechałeś na całego - 60 stron ???!!! Nasuwa się dygresja, że to opis każdego dnia deszczowego, pierwszy, drugi ... sześcdziesiąty ... ha, ha, ha ... Nie, oczywiście żartuję, ale tak można pomyślec, zważywszy, jaki sezon był. Ja sama traktuję o tym okresie przeddeszczowym, bo to, co nas spotkało później, kraje serce :( A tu u Ciebie tyle siewek, tyle nowości, plany nasadzeniowe ... Jest co opisywac ! A grzybki cierpliwie czekają ... ;)

      Usuń
    2. Grzybki już w słoikach i zamrażarce. A jest ich tej jesieni mnóstwo, szczególnie borowików. Tylko wczoraj z kolegą nazbieraliśmy ponad pół tysiąca!!!

      Usuń
  2. Witaj Irysowa Pani.. Jeszcze siedem miesięcy i maj.Mniejsze lub większe "katastrofy" ogrodowe nie osłabiły Twojej "parady" irysowej , która była fascynująca.. Na razie w ogrodzie zielono , mokro, zimno, ale zacznie się "liściowisko".Mam iglaki, ale lubię wszelkie liściaste, no i jesienią zaczyna się. Przeżywam co roku. Będzie bardzo ciekawie zobaczyć u Ciebie w nowym sezonie znowu, ale rozrośnięte irysowe cudeńka. Pada i jest zimno. Ciepło pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stasiu, dzisiaj mamy piękne słoneczko, aż miło wyjśc na pole ! Gorący entuzjazm ostudza trochę zimny wiatr, ale nadrabiają łaskoczące promyki słoneczne. Pozdrawiam.

      Usuń