piątek, 28 lutego 2014

zrobione ...


Dzisiaj był prawdziwy wiosenny dzień, taki, co to wszelaka zwierzyna go celebruje, począwszy od ptaków a kończąc na żabie, wprawdzie jedynej jak na razie, ale jednak. Tak, wsłuchiwałam się w te śpiewy i nawoływania, szukałam tej "jedynej" w trawie i zerkałam słońcu prosto w twarz, jakbym liczyła na jaki namiętny pocałunek z jego strony ... Proszę się nie dziwić, wszak wiosna ma swoje prawa ! (ha, ha ...). A tak poważniej to dokończyłam dzisiaj swe dzieło oczyszczania irysów, ich pozostałą część. 







Ziemia już fajnie podeschła, przyjemnie się ją przesiewa między palcami i w myślach zaklina, by łaskawa była dla roślin ... Pomoże ? Zobaczymy ;)







Tak więc nowy miesiąc przywitam zakończonymi pracami przy irysach, pozostanie mi jedynie przetestowanie nowego nawozu i czekanie na jego efekty.











wtorek, 25 lutego 2014

disturbia ...



Czasami coś mi wejdzie do głowy, a raczej wpłynie z jaką melodyczną nutą i tak pozostaje uczepionym na kilka dni, tygodni ... Tak się rzecz ma ze słowem "niepokój" w wersji anglojęzycznej ... Zresztą fajna byłaby z niego nazwa ;) - trochę intrygi, tajemniczości ... i masa niewiadomej z dużego pytajnika. A jak się to ma do dzisiejszego postu ? Otóż jestem po pierwszych pracach polowych wśród moich irysów i z wielką radością stwierdzam, że owa 'disturbia' została rozwiana, bo do tej pory wszystkie kłącza zdrowe. Mam nadzieję, że przy kolejnych rabatach tak już zostanie ...






Praktycznie połowa już pracy za mną, ale mam ułatwione zadanie, bo irysowe rabaty odmłodziłam w zeszłym roku i teraz pozostało mi jedynie usunąć stare liście. Czynię to z prawdziwą przyjemnością, bo nie ma jak pierwsze prace na słoneczku, przy wtórze goniących się kotów, śpiewających ptaków i rechoczących żab, chociaż ... chociaż na to ostatnie muszę jeszcze trochę poczekać ;) 

A skoro mowa o 'disturbii' to przyznam się Wam do jeszcze jednego. Otóż dostałam propozycję obsadzenia irysami pewnej winnicy ... Brzmi jak zaproszenie do bajki, ale zamiast radości ogarnia mnie tytułowy niepokój. Normalnie cała ja, to już wiecie dlaczego bajki są dla księżniczek, a nie dla mnie ... hi, hi ... Dlatego nie ruszam tematu, może sam pryśnie jak bańka mydlana, z której uwolnię się i odfrunę w sobie tylko znanym kierunku ... ;)