środa, 19 marca 2014

tańcząc z chochołami ...



Wczorajszy dzionek, rozwiany niczym dzikie konie na prerii, upłynął mi przy zdejmowaniu chochołów z krzewów i pnączy. Tak, tak, wiosna za pasem, a ja taka nieprzygotowana ;) Ta świadomość była u mnie na tyle mocna, że graniczyła niemalże ze strachem, że nową porę roku przywitam w zimowej szacie ... 

"Emocje są jak dzikie konie i potrzeba wielkiej mądrości, by je okiełznać" - pisał Paulo Coelho.

 Dla mnie jednak najważniejszy był czas, a raczej jego zdecydowany brak. Ale w końcu wygospodarowałam ten wtorek, by przy wtórze wiejącego wiatru, zatańczyć ostatni taniec z chochołami - jak w "Weselu" Wyspiańskiego. Nie było to trudne, bo wiatr ożywiał moich kukurydzianych "partnerów", którzy niejednokrotnie potem próbowali prowadzić w tym dziwnym tańcu. A ja wolałam nie sprawdzać, czy ich "silne ramiona" będą w stanie utrzymać mnie nad otchłanią wody, wszak staw tuż, tuż ... 

Ale to nie koniec emocji. To, co zastałam po ściągnięciu chochołów, wprawiło mnie w jeszcze większe osłupienie. Wszystko wybujało tak, że aż "wypłowiało" od braku dostępu do światła. 







Przede wszystkim powojniki, którym zawsze śpieszno do wiosennych igraszek ;)






I co niektóre hortensje, które były wyjątkowo pieczołowicie okryte, z racji na ich wrażliwość na mrozy :







A czy wydadzą kwiecie ? Bardzo jestem tego ciekawa. Zima była łagodna, powinny ... Chociaż ta powinność nie zawsze idzie w parze z prozą życia ...

Proza życia ... wiecie, że ostatni raz wolne miałam 5 marca ? I dopiero wczoraj, pierwszy raz po tylu dniach ? Stąd to moje opóźnienie w percepcji rzeczywistości, zwłaszcza tej ogrodowej. Często zdarzało się, że wychodziłam z domu, gdy na dworze panował jeszcze półmrok, a wracałam podobnie ... Co z tego, że szłam nad staw po północy, gdy moimi oczami stawał się wówczas dotyk :) Śmiałam się do siebie, że rosnące z dnia na dzień irysy widzę tylko oczami wyobraźni, poprzez dłonie ... Ale zmieni się to, musi ...






5 komentarzy:

  1. Co tam panie w polityce: Chińczycy trzymają się mocno!
    Jak taniec z chochołami to i nie mogło zabraknąć słynnego cytatu. he,he...
    A skoro zacząłem od pytania to mam kolejne:
    Które odmiany hortensji zakrywałaś?
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie ;) oprócz piłkowanej i bukietowej. Czyli serię Everbloom, You&Me i resztę ogrodowych - nie mam do nich szczęścia.

      Usuń
    2. Aha, sarny... Księżniczki Pól i Zarośli i wszystko jasne.
      Dzięki!

      Usuń
  2. Powinno się zmienić:) Tak, człowiek zatraca poczucie rzeczywistości w pędzie życia. Trzeba się przed tym bronić, bo po prostu...szkoda tego życia:)
    Nie okryłam w tym roku krzewów, trochę zaskoczył mnie zlodowaciały deszcz który "objął" w posiadanie wszystko na dobre dwa-trzy tygodnie. Jestem ciekawa, czy wystarczająco ochronił moje krzewy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bym może i nie okrywała wszystkiego, ale z racji żerujących saren - muszę. To co nie wymarznie i tak zostaje zjedzone, więc ... ;)

      Usuń