poniedziałek, 12 maja 2014

dogonić mgłę ...




Czasami natura pokazuje takie swe oblicze, że aż dech zapiera. I zazwyczaj czyni to przez krótką chwilę, jakby chciała uzmysłowić, ile tracimy ... Mam wrażenie, że śmieje się z mojego pędu po aparat, jakby wiedziała, że nie zdążę ... Tak jak z tą mgłą ... 








 Tak było na początku maja ... Pojawiła się nagle, tuląc swym zimnym mlecznym płaszczem otchłań łąk i zanim wróciłam z aparatem w ręku, powoli odchodziła ku nieznanemu ... 












Miałam wrażenie, że zawitała jedynie by przejrzeć się w zwierciadle wody, tak, jak to czyni czasami zachodzące słońce







7 komentarzy:

  1. Szczegolnie lubie poranne mgly....
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale pięknie, pierwsze zdjęcie jest fantastyczne :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia:) Oj tak, trzeba być uważnym :)
    a mgły uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Urzekajaco poetycki opis mglistych doznan, ktore tak pieknie jeszcze sfotografowalas.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja takie mgły nazywam oparami. U mnie pojawiają się nad pobliskim stawem i urzekają.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem czemu, ale takie widoki mgły i bezlistne drzewa, kojarzą mi się z listopadową nostalgią...
    Coś mi tu nie pasuje...
    I.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pozazdrościć takiego widoku z rana i choć mgłę podziwiam to się jej boję, jednak drzewa w zwierciadle są cudowne.
    Twoje irysy są przepiękne, nawet Wyspiański by Ci ich pozazdrościł.
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń