sobota, 17 maja 2014

"show stalk"



Czas powoli rozpocząć nowy sezon irysowy ... Wprawdzie u mnie długo nic nie kwitło, ale miałam i nadal mam piękny pokaz dumnie wzbijających się ku niebu irysowych łodyg z mnóstwem pąków kwiatowych. To jest to, co lubię najbardziej. Widok tej budzącej się nadziei, będącej kwintesencją pewnego oczekiwania na nieznane lub już poznane, które wraz z uschnięciem ostatniego kwiatu, uśpiło emocje na cały rok ... Jak dla mnie, mogłoby to trwać tygodniami, tak lubię patrzeć na pąki, chyba bardziej niż na samo obnażone kwiecie. Dlaczego ? Nie wiem ... Albo wiem. Pąki sieją w sercu i umyśle zaczątek czegoś, co dopiero ma się zbudzić, a więc tą świeżość o poranku, a rozpostarty kwiat, chociaż piękny jak sama bogini tęczy, zapala w odczuciach czerwoną lampkę, lęk, że lada moment będzie koniec, zmierzch spektaklu ... 








Zdjęcia pochodzą z początku tygodnia, gdy słońce było bardziej dostępne dla spragnionych jego widoku i ciepła, dzisiaj, 17 maja pada niemiłosiernie, trzeci dzień zresztą. Woda w stawie wysoka, ale nie zagraża ogrodowi, więc nic nie wypuszczam, "łapię" każdą kroplę na gorsze czasy. Irysy też spokojne, nawet nie wyrywne do kwitnienia - i dobrze, wszak deszcz nie potęguje euforii obcowania z mokrymi kwiatami. Chociaż dzisiaj dwie odmiany nie wytrzymały napięcia i otwarły swe pąki, mocząc głowy niczym w tytule książki Kornela Makuszyńskiego ... To 'Fancy Dress' i 'Entangled', moje ulubione luminaty :) 









2 komentarze:

  1. Cudne, chociaż wolałabym bez deszczu..
    Nie wiem jak u Ciebie, u mnie zazwyczaj w końcu maja jest tak deszczowo, że irysy zamakają jeszcze w pąkach.
    Ech, może w tygodniu będzie lepiej, pozdrawiam czekając na zdjęcia Twoich cudności!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczekiwanie...
    Nic dodać, nic ująć ...
    Do zobaczenie wkrótce...
    I.

    OdpowiedzUsuń