czwartek, 31 lipca 2014

dzień dobry !



Dzisiaj "dzień dobry" po włosku, irysem 'Boungiorno'. Przywędrował do mnie jako gratisik w dostawie z australijskiego "Tempo Two" i ... i całkiem niezły jest ! Tak o nim mówi sam Barry Blyth : "When this is flowering it does say "Good Morning" to you. A difficult color to describe and best said as a coffee-rose self for want of a better description. There is a small bright lavender flash below the light burnt tangerine beards."

Hmmm ... mając tyle odmian do opisania nie dziwię się hodowcom, że w pewnym momencie brakuje im słów ... 








Dużo racji ma Barry twierdząc, że to taka poranna kawa na dzień dobry, witająca z rabaty o wschodzie słońca. Ale kawa przełamana śmietanką, z racji na ciepły odcień brązu. Doszukujemy się też tutaj delikatnych, niemal bezszelestnie współgrających nut różowości, które razem z brązem tworzą bazę podstawową. I dopiero na niej swoje preludium rozpoczyna nuta lawendy, która gra nie do końca zgodnie z zapisem na pięciolinii ... Pojawia się znikąd, jest rozproszona tu i ówdzie i sprawia, że bez niej nie byłoby tak udanego koncertu. Wrażliwe oko dostrzeże ją u nasady kopułki, w okolicach ceglastej bródki i w fragmentach zarysu obrzeży dolnych płatków, niczym przerwaną nić ... Ale jest jeszcze jedno, co niekoniecznie uchwyciło oko hodowcy - otóż delikatna rozproszona złota mgiełka nad kopułką, sprawiająca wrażenie aureoli ;)







Pochodzi z krzyżówki 'Thundermarker' x 'Stop Flirting' i jest z oferty Tempo Two 2012/13. Siostra odmiany 'Smoking Aces'







Cudownie i intensywnie pachnie.








niedziela, 27 lipca 2014

pocałunek na dobranoc ...


Kiedyś tak nazwałam pewnego irysa, bodajże odmianę 'Head Over Heels', który był w podobnych tonacjach. Tak delikatnych, jak tylko może być muśnięcie ustami w policzek ... Wprawdzie go nie mam, ale w moje progi przywędrowała inna odmiana - 'Rite Of Passage' i o niej dziś będzie mowa ...







Spektakl rozwierania płatków zaczęła już wczoraj po południu, powoli, płatek po płatku, jednak pełen rozkwit nastąpił dopiero dzisiaj.








Warto było czekać, bo irys lekko zmył z siebie mocniejsze akcenty i odsłonił "delikatność pocałunku na dobranoc" ...








Jest piękny, tak delikatnie różowy, że aż trudno określić ten odcień. U nasady ma śliczny miedziany rumieniec, jakby zawstydził się tego pożegnania ... ;) Bródka pomarańczowa z lekkim błękitnym akcentem na zewnątrz.








Jest dziełem Josepha Ghio, zarejestrowanym w 2007 roku. Krzyżówka:

00-93-N3 (Natural Blonde x 98-21P, Bewitchment sibling) X 00-76-G3, Champagne Bubbles sibling

Wyróżnienie HM '09







dobranoc ...




czwartek, 24 lipca 2014

sezon ... po sezonie



W irysowym sezonie mało miałam chęci na pokazywanie uroków nowych bądź starych odmian, a to, co skleciłam w kilku postach było chwilowe, żeby nie powiedzieć wymuszone ... Podejrzewałam nawet siebie o "wypalenie emocjonalne" w tej kwestii, bo nic mnie nie cieszyło, naprawdę nic ... W bólu jestestwa zwanego codziennością chciałam skosić wszystko, co miało zakwitnąć, by dać upust swym emocjom, zamkniętym w czterech ścianach mej duszy. W ścianach tak szczelnych, że nie był w stanie wydobyć się żaden krzyk rozpaczy ... 








W tym czasie przyszły kłącza z Australii, które resztkami sił zadołowałam w polu, by jakoś przetrwały ... Nie pytajcie mnie, ile tam leżały, bo naprawdę nie wiem, to był czas, kiedy po ziemi chodziła tylko fizyczna część mej egzystencji, duchowość szalała. Toteż gdy w końcu na siłę odkopałam irysy, widok nie był zadawalający. Już wtedy zakładałam, że nie zakwitną w tym sezonie. 







Nic mylnego. Moje małe podopieczne wzięły się za siebie, by wydać kwiecie aż w 66 procentach - czyli na 15 odmian 10 zakwitnie. A jako, że luminaty wpływają na mnie kojąco, chcę jako pierwszą przedstawić właśnie ją - 'Secret Recipe'.








Wprawdzie przybyła z ogrodu Barrego Blytha, ale jest dziełem Josepha Ghio, zarejestrowanym w 2007 roku. Pochodzi z krzyżówki:

99-67-G4 (97-88U (Entangled x Palm Reader) x Feelings) X 00-99C (Lip Service x U97-12L, unknown)

Tak nawiasem mówiąc marzyła mi się kiedyś odmiana 'Feelings', stąd ten wybór ... 








A Kolory ...? Moje ... Ciemny fiolet, niczym odcień leśnej jagody skąpanej u nasady w waniliowym sosie, który ma też ujście w rysunku obrzeży zarówno na kopułce, jak i na dolnych płatkach. Bródka pomarańczowa.







Wyróżnienie HM '09






niedziela, 20 lipca 2014

gospodyni ...



Gospodyni, że ho, ho ...











Powoli zaczyna mieć swoje ścieżki i zdanie. Wie, gdzie i co ...









A ja goniąc z aparatem, próbuję złapać cokolwiek, aniżeli tył Zuzanny ... Marnie mi to wychodzi, bo dzieciątko tak żywiołowe, że zrobienie jakiegokolwiek zdjęcia graniczy z cudem. 









Poświęcam nawet kwiatki, by zająć czymś jej ciekawe świata paluszki, które dotykają i targają wszystko.







Fajna "przekupa", no nie ?  ;)


sobota, 12 lipca 2014

umieć dogodzić ... ;)



Jak lato, to i woda. A że u mnie sporo tego dobrodziejstwa, tak więc ...






Jedyny problem to chwilowo chłodna woda, bo często pada deszcz i staw nie jest taki ciepły, jak chcielibyśmy. Ale w stodole mamy kilka starych bali, które pamiętają jeszcze nasze kąpiele, pełne nieokiełznanej radości, kiedy to rodzice pozwalali nam na takie wodne ekscesy ... Oj, działo się wtedy, działo, aż łezka się w oku zakręca na te wspomnienia ... 






Najlepsze było wzajemne chlapanie się wodą i w ogóle całe to moczenie tyłka :)







  Igorowi też spasowała ta alternatywa, to nic, że z lat młodości swoich rodziców, ważne, że mokra ;)  !!!











No i te rozbrajające teksty typu : 

"ciociu, ale umiesz mi dogodzić ..."  ;)




środa, 9 lipca 2014

hamak ...



Nie ma to jak wakacje na wsi ... Wprawdzie mieszkam w mieście, ale na szczęście na jego obrzeżach i bliżej mi duchowo do wsi, niż małomieszczańskiego zgiełku. I taki charakter tego miejsca chcę utrzymać. Rosną stare jabłonie, głównie papierówki, których jabłka teraz zaczynają dojrzewać, sprawiając, że powietrze jest nimi przesiąknięte ... 

"Ciociu, jak ja tu lubię do Was przyjeżdżać, tak tutaj spokojnie i pachnąco ..." - taki komplement mi się trafił z ust ośmiolatka ... ;)








Ale najbardziej wzrusza fakt, że dziecko umie cieszyć się z najprostszych rzeczy, nawet z patyka, w którym widzi całkiem nowe przeznaczenie ...;) Jakież to bezcenne ...








A już hitem w jego mniemaniu jest ten hamak zawieszony na starej jabłoni, zresztą ... ja też jestem z siebie dumna, że tak fajnie mi to wyszło, z jego lokalizacją i w ogóle, niemalże sielsko i "anielsko", bo wyjątkowa błogość mnie w nim ogarnia. Towarzystwo kwitnącej lawendy z pewnością sprzyja takim doznaniom ;)







Igorowi, jak widać, też się udziela ...







A to już krzesło hamakowe "do zadań specjalnych", czyli bujania z odbiciem ... Kolejny gwóźdź programu "u cioci" ;)








niedziela, 6 lipca 2014

lato w wiankach chodzi ...



A czemu by nie ... ? No dobra, nie te czasy, nawet kwiatów na łąkach brak. Jedynie u mnie zieloną murawę wypielęgnowanych trawniczków zastępuje ręcznie tkany wszelakim ziołem dywan aromatów i odgłosów przyrody ... Trochę zapuszczony, ciut swawolny, jak lato - upojne, zwariowane, pachnące ... 








Pachnie koniczyna, uspokaja lawenda, ale prym wiedzie lipa, która za sprawą ciut chłodniejszej aury, nieprzerwanie kwitnie od kilku tygodni. I chwała ci za to, bo czy witam dzionek rano, czy żegnam wieczorem, zapach towarzyszy mi nieustannie.









Brakuje mi tylko jednego ... Polnych rumianków. Gdzie się podział ten zapach z dzieciństwa ? Pamiętam, jak był wszędzie obecny, a teraz ... cisza. Muszę posiać, może na stałe się zadomowi ... 








A za to wiankowe natchnienie dziękuję Gwenaelle - ujęła mnie jej rzeźba w sadzawce w "Moczarowym Ogrodzie... i tak poleciało ;)