niedziela, 6 lipca 2014

lato w wiankach chodzi ...



A czemu by nie ... ? No dobra, nie te czasy, nawet kwiatów na łąkach brak. Jedynie u mnie zieloną murawę wypielęgnowanych trawniczków zastępuje ręcznie tkany wszelakim ziołem dywan aromatów i odgłosów przyrody ... Trochę zapuszczony, ciut swawolny, jak lato - upojne, zwariowane, pachnące ... 








Pachnie koniczyna, uspokaja lawenda, ale prym wiedzie lipa, która za sprawą ciut chłodniejszej aury, nieprzerwanie kwitnie od kilku tygodni. I chwała ci za to, bo czy witam dzionek rano, czy żegnam wieczorem, zapach towarzyszy mi nieustannie.









Brakuje mi tylko jednego ... Polnych rumianków. Gdzie się podział ten zapach z dzieciństwa ? Pamiętam, jak był wszędzie obecny, a teraz ... cisza. Muszę posiać, może na stałe się zadomowi ... 








A za to wiankowe natchnienie dziękuję Gwenaelle - ujęła mnie jej rzeźba w sadzawce w "Moczarowym Ogrodzie... i tak poleciało ;)





2 komentarze:

  1. Maleńka figurka dziewczynki patrząc na proporcje główki względem kwiatów koniczyny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, moja rzeźba ma ok. 30cm, to nic w stosunku do monumentalnej pannicy w sadzawce. Tutaj pisałam o niej więcej http://extraordinary-barashka.blogspot.com/search/label/ważka

      Usuń