piątek, 8 sierpnia 2014

irys 'Paris Memory' ...



Oj, czekałam na ten kwiat, czekałam ... Co rano zachodziłam, czy to już ? A on jak na złość nie chciał się otworzyć. Aż pewnego ranka znalazłam zerwany pąk na ziemi i tyle miałam z wyczekiwania :(  Tak więc całkiem niepostrzeżenie zaczęła się pisać historia dla tej odmiany, opowieść o oczekiwaniu, o sarnach i "złamanych" nadziejach ;)








Kwiat jednak nie poddał się i dzielnie walcząc z przeciwnościami losu, zakwitł najpiękniej jak umiał ... w buteleczce z wodą :)








Tak więc mam swoją 'Paris Memory', pachnącą dojrzałymi gruszkami i czarującą niezwykłą kolorystyką. Kopułkę ma w odcieniach brzoskwini z delikatnym rumieńcem u nasady, dół to spływający w otchłań wieczornej mgły, fiolet niepewności nad polem lawendowego ukojenia. Tak, ta popielata obwoluta gra tutaj pierwsze skrzypce i zachwyca do tego stopnia, że by się chciało patrzeć i patrzeć ... bez końca. Piękna odmiana. Bródka pomarańczowa niczym zachodzące słońce ...








Pochodzi z najnowszej oferty Tempo Two  i jest krzyżówką : 
'Let's Romp' x 'Gypsy Lord'.



4 komentarze:

  1. PARIS, PARIS oh, PARIS... :)
    Jakiś Ty dostojny i uroczy...
    Nic dziwnego, że Barry dał ci takie imię.
    Zasługujesz na nie w 100 a nawet w 1000%!
    Kocham Cię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekaj, aż mi zakwitnie kolejna odmiana ... ;) Tą to z kolei ja myślę ubóstwiać. Czy się rozczaruję - zobaczymy za tydzień :)

      Usuń
  2. Wyglada jak baletnica w tiulowej sukience! Piekny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. albo tancerka z Moulin Rogue ;) Wszak to wspomnienie z Paryża ...

      Usuń