wtorek, 16 września 2014

dylemat ...



Tak, tak ... miałam mały dylemat przy wyborze tejże odmiany. Konkurowała bowiem z inną, siostrzaną 'Smoking Aces' i za nic nie mogłam się zdecydować, którą ... Wertowałam kartki w katalogu w te i we w te,  porównywałam obie, szukałam szczegółów, różnic, podobieństw, wreszcie emocji z obcowania z którąkolwiek ... aż w końcu padła decyzja na 'Nothing But Class'. Co zadecydowało ? Ha, chyba nie trudno zgadnąć ? Ten lawendowy flash przy bródce ! I nie myliłam się ...







... ściąga wzrok niczym błysk neonu w szarudze miejskiego zgiełku. Jednak baza to nie wspomniana szarość, a akcenty łagodnej kawy, które pewnie z upływem dni przerodzą się w dojrzałą morelkę, jak to wskazują zdjęcia poglądowe w katalogu. Czas pokaże. Ale póki co, zachwycam się jego jestestwem i daleko mi w pragnieniach do tej kolorystycznej ewolucji ;)








Pochodzi z krzyżówki 'Thundermaker' x 'Stop Flirting' - Barry Blyth '12









Pachnie intensywnie nutką cytrynowo - piżmową. Zresztą o tej nietypowej porze kwitnienia irysów, każdy ich zapach będzie dla odbiorcy mocny, bo pobudza wspomnienia z przełomu maja i czerwca :)








I tak oto zakończyła się moja tegoroczna irysowa odyseja, mam tylko lekki niedosyt z faktu, że wyczekiwany 'Tuscan Glow' poległ w pąku, nie odkrywając chociaż rąbka tajemnicy :(  No cóż, może za rok ... ?





poniedziałek, 1 września 2014

taczki ...



Oj, pamiętają już niejedno, służą bowiem kilku pokoleniom. Jak nie lubiałam z nimi pracować, bo ciężkie, tak teraz niemalże tęskno mi za dźwiękiem obracającego się koła, za gładkimi i wyprofilowanymi "rączkami", które wytarły spracowane dłonie niejednej już osoby. A w tym roku stały się nieocenione przy transporcie wykopanych kłączy. Zamówień tyle, że i pracy dużo więcej, stąd każda "para rąk" czy łap ;) bezcenna, ha, ha ... 







Tak, tak ... to Ciuśka, głowa rodu, a zarazem wielka "gospodyni" na włościach. Jak sobie umyśli "pomoc" przy robocie, to jej kijami nie odpędzisz ... A przy irysowych pracach towarzyszy mi od lat.








Gdyby jeszcze słońce łaskawym okiem chciało zerknąć na moje "wykopki" ... A tu nic - wrzesień zaczął nam się pochmurnie i resztę pracy będę wykonywać w takiej przytłaczającej aurze. Ale jak sobie przypomnę tą przychylność sprzed kilku dni, to aż cieplej mi się na serduchu robi ... Zresztą widać na zdjęciach, ile dobrodziejstwa spływało z nieba :)








I kąpiel w zimnej wodzie była przyjemniejsza ... ;)








No to zmykam w otchłań deszczu i szarości dnia codziennego ... A nuż słońce wywabie ;)