środa, 8 października 2014

niespodzianka ...



Taki owoc uraczył mnie wczoraj w ogrodzie, dodam, nietuzinkowy. Bardzo rzadko zdarza mi się oglądać jego narodziny, stąd prawie przeoczyłam ten strąg. Ostatnio było to ... z osiem lat temu ? Coś koło tego. 









A czyj to owoc ? Otóż mojego ulubionego pnącza, jakim jest akebia. Aż zdumiewa fakt, że z tak małego kwiatuszka może zrodzić się taki kolos. Niestety w naszym klimacie nie często zawiązuje owoce, stąd to moje zaskoczenie. 









Jak widać, owoc już pękną wzdłuż, ukazując swe wnętrze w postaci czarnych nasion zatopionych w jasnym galaretowatym miąższu. Ponoć jest on jadalny, ale ... jak tu skusić się na takiego "hot-doga" ? Naprawdę nie wiem ... Ja przynajmniej się nie odważyłam, ale wszelakie latające stworzenia ucztowały na całego :)